Podczas zakończonego w tym tygodniu sezonu wspinaczkowego na trasach zginęło 11 osób. Jednym z powodów była obecność rekordowej liczby chętnych do zdobycia szczytu Mount Everest. 

Oprócz tłoku na trasach, głównym powodem był brak doświadczenia uczestników wypraw. 

- Ludzie, którzy nie wiedzą nic o wspinaniu, nigdy nie byli w górach, przybyli i próbowali wspinać się na Everest - komentuje alpinista Juan Pablo Mohr z Chile.

- Wielu nie wiedziało jak założyć raki lub użyć liny. Polegali na szerpach i przewodnikach, aby dokonać tak podstawowych zadań - dodał.

Przez lata pozwolenie na zdobycie szczytu było wydawane każdemu, kto gotów był zapłacić 11 tys. dolarów. Posiadane umiejętności nie były w żaden sposób sprawdzane. Od przyszłego sezonu ma to ulec zmianie.

Mohan Krishna Sapkota, sekretarz w Ministerstwie Turystyki Nepalu, powiedział, że rozważane jest wprowadzenie wymagań dla alpinistów. Tłok ma rozładować również większa liczba lin.

Wielu ekspertów uważa, że to obietnica, która jest składana po każdym sezonie. - Ministerstwo zaprzecza przeludnieniu, wydawaniu zbyt wielu zezwoleń, nie sprawdzaniu umiejętności. To tylko głupie słowa - uważa Russell Brice z firmy Himalayan Experience (Himex) organizującej wyprawy na szczyt.

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów