Ko Yong-suk, która do USA dotarła wraz z mężem i trójką dzieci, to siostra Ko Yong Hui, jednej z żon Kim Dzong Ila, matki obecnego dyktatora Korei Północnej.

Ciotka Kim Dzong Una wraz z rodziną została wysłana przez północnokoreański reżim do Szwajcarii, gdzie miała opiekować się studiującymi tam członkami rządzącej krajem rodziny - w tym m.in. obecnym dyktatorem.

Wspominając Kim Dzong Una jego ciotka mówi, że nie sprawiał problemów, ale charakteryzowało go gwałtowne działanie. - Kiedy matka kazała mu więcej się uczyć, nie kłócił się z nią, ale protestował w inny sposób - np. odmawiając posiłków - twierdzi ciotka dyktatora.

Ko Yong-suk twierdzi też, że Kim Dzong Un urodził się w 1984 roku, a więc jest młodszy o 7 lat niż oficjalnie podawano. - Jest rówieśnikiem jednego z moich synów. W dzieciństwie bawili się ze sobą, a ja zmieniałam obu pieluchy - wspomina uciekinierka z Korei Północnej. Ciotka Kim Dzong Una twierdzi też, że jako nastolatek był on wielkim fanem koszykówki - do tego stopnia, że potrafił zabierać piłkę do koszykówki do łóżka.

Ze wspomnień ciotki wynika, że Kim Dzong Un został namaszczony na następcę Kim Dzong Ila już w 1992 roku, jako ośmiolatek. Otrzymał wówczas w prezencie mundur generała do którego przypięto najwyższe wojskowe wojskowe odznaczenia.

Dlaczego kobieta uciekła z Północy? "Washington Post" sugeruje, że mogło mieć to związek z chorobą jej siostry - matka Kim Dzong Una cierpiała na raka piersi i jej siostra mogła obawiać się, iż po śmierci żony Kim Dzong Ila straci swój uprzywilejowany status. Prawdopodobnie dlatego wraz z rodziną zgłosiła się do ambasady USA w Bernie.

W zamian za podjęcie współpracy z CIA Amerykanie umożliwili członkom rodziny obecnego dyktatora rozpoczęcie nowego życia w Nowym Jorku. Mąż Ko Yong-suk twierdzi, że ani on, ani jego żona nie zdradzili Amerykanom żadnych tajemnic państwowych, bo po prostu ich nie znali. - My tylko opiekowaliśmy się dziećmi - mówi.