W zamyśle akcja ta miała być kpiną z apeli o wprowadzenie zakazu noszenia burki w Szwajcarii (obecnie taki zakaz obowiązuje w kantonie Ticino, ogólnokrajowy zakaz zaaprobowała niedawno izba niższa szwajcarskiego parlamentu), ale część właścicieli lokali z kebabem potraktowała ją bardzo dosłownie.
Graf na swojej stronie nawołuje do zakazania jedzenia kebabów w miejscach publicznych. O tym, że wielu Turków sprzedających kebab w Szwajcarii potraktowało akcję poważnie świadczy m.in. artykuł w tureckiej gazecie "The Daily Sabah", w którym szefowie lokali z kebabami przekonują, że szwajcarski rząd powinien zająć się wezwaniem do zakazania jedzenia kebabów.
Mehmet Kacak, szef stowarzyszenia restauratorów ocenił, że szwajcarski rząd powinien się sprzeciwić takiej akcji. - Kierując się tą samą logiką, Turcja powinna zakazać jedzenia pizzy i innych fast foodów nie pochodzących z naszego kraju - przekonywał Kacak.
Graf w rozmowie z serwisem thelocal.ch wyjaśnił, że tak naprawdę nie chce zakazać jedzenia kebabów, chodziło mu jedynie o wskazanie, iż wprowadzenie zakazu noszenia burek jest "bardzo głupim pomysłem".
Perfomer ocenia, że zakaz noszenia burek nie ma na celu ochrony praw kobiet, lecz uderzenie w islam. - Ludzie, którzy za tym stoją to często rasiści, a ich cel jest jasny. Taki zakaz może doprowadzić do niepokojów społecznych, takich jak np. we Francji. Dlatego musimy spojrzeć na całą sprawę z innej perspektywy - tłumaczył.
Stąd wziął się pomysł apelu o zakaz jedzenia kebabów. - Pomyślałem, że jeśli zaproponuję coś takiego, wszyscy pomyślą: "Hej, to głupi pomysł". Wtedy można powiedzieć: "Tak, rzeczywiście, ale jest inny podobny zakaz - zakaz noszenia burki. I on także jest głupi" - wyjaśnił.
Graf podkreśla, że chce, aby w komitecie, który ma zbierać podpisy pod wnioskiem o referendum ws. zakazu jedzenia kebabów znaleźli się Turcy. Zbieranie podpisów miałoby być okazją do wyjaśnienia na czym naprawdę zależy organizatorom akcji.