Celem prowadzonego przez organizację charytatywną lokalu jest nakarmienie 100 bezdomnych dziennie.
- Inspiracją był dla nas papież Franciszek, który powtarza wielokrotnie jak ważna jest ludzka godność - tłumaczył ojciec Ángel García Rodríguez, założyciel organizacji charytatywnej prowadzącej niezwykły lokal.
- Stwierdziliśmy więc: czemu nie otworzyć restauracji z obrusami, odpowiednimi sztućcami i kelnerami? Ludzie, którzy nic nie mają mogą przyjść i zjeść posiłek w restauracji, gdzie są traktowani tak jak wszyscy inni - dodał.
"Posłańcy pokoju" oprócz restauracji "Robin Hood" zajmują się również wydawaniem posiłków w pobliskim kościele, gdzie serwują śniadanie i lunch ok. 200 bezdomnym dziennie.
W ubiegłym roku "Posłańcy pokoju" zorganizowali uroczystą wieczerzę wigilijną dla 200 bezdomnych w madryckim ratuszu.
- "Nie samym chlebem człowiek żyje" - mówi Biblia, ale zapomina się, że niektórzy nie mają nawet chleba. Więc my dajemy im chleb - mówi ojciec Rodríguez.
Duchowny podkreśla, że choć nazwał lokal Robin Hood nie chodzi mu o rabowanie bogatych, lecz jedynie o dzielenie się z biednymi. Wyraził też nadzieję, że jeśli model biznesowy restauracji się sprawdzi, przekształci się ona w sieć lokali.