Polska staje się coraz bardziej atrakcyjnym krajem nie tylko dla sąsiadów zza naszej wschodniej granicy, ale i cudzoziemców z odległych państw. W ciągu dwóch lat liczba składanych przez nich wniosków o zezwolenia na pobyt w Polsce wzrosła aż o 87 proc. – wynika ze statystyk Urzędu do spraw Cudzoziemców. Dane z tego półrocza też potwierdzają rosnący trend.

– Zdecydowana większość spraw dotyczyła wydania zezwoleń na pobyt czasowy dla obywateli Ukrainy. Jednak dostrzegamy wzrost zainteresowania legalizacją pobytu wśród obywateli Białorusi oraz Indii – mówi „Rzeczpospolitej" Jakub Dudziak, rzecznik Urzędu.

W ciągu sześciu miesięcy obecnego roku już 89 tys. cudzoziemców, czyli o 27 tys. więcej niż w tym samym okresie ubiegłego (42-proc. wzrost), wystąpiło o zgodę na legalny pobyt. Rosnące zainteresowanie jest tym bardziej widoczne, jeśli porównać je ze stanem z pierwszego półrocza 2015 r., kiedy liczba takich wniosków sięgała tylko 48 tys.

Z tegorocznych wniosków większość, bo 87 proc., dotyczyło starań o zgodę na pobyt czasowy, tylko co dziesiąty – na pobyt stały, a 2 proc. o status rezydenta UE.

Najczęściej chcą się u nas osiedlić Ukraińcy – od nich pochodziło 65 proc. wniosków w tym roku. Jednak lawinowy jest wzrost zainteresowania legalnym pobytem wśród obywateli Białorusi i Indii. Co ciekawe, w przypadku tych dwóch narodowości liczba wniosków o pobyt się podwoiła. Białorusini w tym półroczu złożyli ich 4,5 tys. (w tym samym czasie 2016 r. – 2,1 tys.). Z kolei w przypadku Hindusów nastąpił wzrost z 1,8 tys. do ponad 3,5.

Wśród Białorusinów przeważają osoby o polskich korzeniach, które ubiegały się o zgodę na pobyt stały. – W zdecydowanej większości jako podstawę Białorusini wskazują posiadanie ważnej Karty Polaka – przyznaje Dudziak. Ponadto najczęściej wnioski składali obywatele Chin i Wietnamu. 87 proc. decyzji było pozytywnych.

Niezależnie od tego, kto się starał o zgodę na pobyt, główny argument to zatrudnienie. Na chęć pracy wskazywało np. 70 proc. Ukraińców.

­– Cudzoziemców, zwłaszcza zza naszej wschodniej granicy, wygania bieda panująca w ich krajach. W Polsce widzą większe możliwości ułożenia sobie życia, wyższy jego poziom, lepsze szanse na dobrze płatną pracę – komentuje rosnący trend poseł Piotr Pyzik, wiceprzewodnczący sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą. Jak zauważa, przyjeżdżający do nas np. z Białorusi i Ukrainy to często ludzie wykształceni, w zawodach, które dają im pewne posady.

To ukraińscy przybysze łatają dziury na naszym rynku pracy – szacuje się, że pracuje ich u nas od 800 tys. do 1,5 mln.

Autopromocja
Od 29.10 w "Rzeczpospolitej" i "Parkiecie"

Wszystko o zrównoważonym rozwoju i pozafinansowym raportowaniu spółek

Sprawdź szczegóły

– Część osób, które tu przyjechały i znalazły dobrą posadę, myśli strategicznie i wiąże swoją przyszłość z Polską. Stąd więcej osób stara się o legalny pobyt – mówi Mirosława Keryk, prezes ukraińskiej fundacji Nasz Wybór.

Rosnące zainteresowanie legalnym pobytem wynika też z tego, że – jak mówi Keryk – wciąż popularna jest praca tymczasowa. – Polska jest blisko, łatwo tu przyjechać, a zarobki są wyższe niż na Ukrainie. Wielu ludzi traktuje wyjazdy jako sposób dorobienia do domowego budżetu – uważa Mirosława Keryk. – O posadę łatwo, w wielu zawodach, np. spawacza czy specjalisty IT, można przebierać w ofertach.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: g.zawadka@rp.pl