Umundurowanie skontrolowano po wydarzeniach w Komorzu Przybysławskim (Wielkopolska). W marcu 47-letni mężczyzna zaatakował tam komornika i dwóch policjantów, którzy przyszli ściągnąć zasądzony dług. Oblał ich benzyną i podpalił.
– Jeden z policyjnych mundurów płonął jak pochodnia – wspominali świadkowie.
Sprawa była o tyle dziwna, że policjanci mieli na sobie nowe mundury – policja jest w trakcie ich wymiany. Mundurom na polecenie ministerstwa przyjrzało się Biuro Logistyki Policji. Powstał raport.
– Bardziej zależało nam na komforcie policjantów. A chyba nie ma materiału, który jednocześnie byłby cienki, oddychający i ogniotrwały – przyznaje Mariusz Sokołowski z Komendy Głównej Policji.
Zapewnia jednak, że nowe i tak dają większe bezpieczeństwo niż stare. – Z relacji lekarzy wiem, że benzyna częściowo spłynęła po kurtce mundurowej. W stary materiał pewnie by wsiąkła – zaznacza.
Związkowców nie dziwią wnioski z kontroli. – Trudno było przypuszczać, że KGP zakwestionuje jakość mundurów, na które wcześniej wydała grube pieniądze – mówi Andrzej Szary z Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Policjantów. – Do mundurów od dawna mamy wiele zastrzeżeń. Jeden z poszkodowanych policjantów wrócił już do pracy. Drugi się leczy. Napastnik usłyszał m.in. zarzut usiłowania zabójstwa. Grozi mu dożywocie.