Rosyjskie służby mają dziś znacznie ograniczone możliwości działania pod przykryciem dyplomatycznym z placówek. To efekt m.in. masowego wydalania rosyjskich dyplomatów – mówi „Rzeczpospolitej” szef ABW. M.in. dlatego zmieniły one taktykę, organizując w Polsce tzw. agenturę niskokosztową (z ang. low-cost agents). 

Jak ABW przygotowała się na zmianę taktyki rosyjskich służb: sabotaże i duża liczba zgłoszeń o planowanych działaniach

Płk Rafał Syrysko opowiada, że Rosjanie założyli, iż duża liczba drobnych, pozornie chaotycznych działań będzie absorbować uwagę służb państwowych i utrudniać nam dostrzeżenie ich rzeczywistych celów. – Mając tego świadomość, bardzo starannie ocenialiśmy wiarygodność informacji o planowanych działaniach przeciwnika. Analizowaliśmy m.in. aktywność w komunikatorach i innych miejscach cyberprzestrzeni – mówi.

Czytaj więcej

Płk Rafał Syrysko, szef ABW o nowej taktyce rosyjskich służb w Polsce i największych ryzykach

– Agenci niskokosztowi byli wykorzystywani nie tylko do działań prostych, takich jak rozklejanie ulotek, wykonywanie napisów na murach czy niszczenie pomników albo obiektów użyteczności publicznej. Widzimy również wykorzystanie ich do operacji znacznie poważniejszych: podpaleń, pobić, aktów dywersji czy działań z użyciem materiałów wybuchowych. Przykładem jest sprawa z miejscowości Mika koło Garwolina. Takie osoby bywają również używane do klasycznego rozpoznania agenturalnego – nie tylko obiektów, ale także środowisk działających w Polsce. Celem jest wytypowanie miejsc i osób, które z punktu widzenia rosyjskich służb mogą być atrakcyjne wywiadowczo. Innymi słowy, nawet pozornie proste działania mogą być elementem większej układanki – tłumaczy płk Syrsko. 

Pełna wersja pierwszego wywiadu, którego szef ABW płk Rafał Syrysko udzielił mediom, dostępna pod tym linkiem.