Planety okołopodwójne, czyli takie, które krążą wokół dwóch gwiazd, przez lata kojarzyły się bardziej z fantastyką niż z prawdziwymi obiektami astronomicznymi. Najsłynniejszym przykładem takiego ciała niebieskiego jest Tatooine z „Gwiezdnych wojen”, pustynna planeta będąca miejscem narodzin Anakina Skywalkera. W rzeczywistości potwierdzono dotąd istnienie zaledwie 18 takich planet, podczas gdy liczba znanych planet w układach z jedną gwiazdą przekracza 6000.

Czytaj więcej

Adriatic Express wraca na wakacje. Od dziś można kupować bilety do Rijeki i Kopru

Nowa metoda pozwala znaleźć planety niewidoczne dla innych instrumentów

Nowe badanie zespołu z UNSW Sydney może zmienić sposób patrzenia na układy okołopodwójne. Naukowcy wykorzystali metodę precesji apsydalnej. Polega ona na długotrwałym śledzeniu zmian w orbitach gwiazd podwójnych. Gdy ich zaćmienia nie następują dokładnie według przewidywanego rytmu, może to oznaczać wpływ trzeciego ciała. Takim obiektem może być planeta.

Naukowcy wykorzystali dane z teleskopu kosmicznego NASA TESS, który od 2018 r. szuka egzoplanet. Większość dotychczasowych odkryć opierała się na metodzie tranzytu. Astronomowie obserwują wtedy spadek jasności gwiazdy, gdy planeta przechodzi przed jej tarczą. Ta technika ma jednak pewne ograniczenia, ponieważ wykrywa głównie obiekty ustawione odpowiednio względem Ziemi.

Czytaj więcej

Ziemia ma swój limit. Naukowcy wyliczyli, ilu ludzi naprawdę pomieści planeta

Metoda zastosowana przez zespół z UNSW pozwala szukać planet, które nie przechodzą bezpośrednio przed gwiazdami z naszej perspektywy. Dzięki temu astronomowie mogą dotrzeć do obiektów, które do tej pory były ukryte. Wśród 1 590 przebadanych układów podwójnych znaleziono 27 potencjalnych kandydatów na planety krążące wokół dwóch gwiazd, w tym obiekty zbliżone masą do Neptuna oraz obiekty dziesięć razy większe od Jowisza.

Naukowcy muszą jeszcze potwierdzić, czy znalezione obiekty to faktycznie planety

Na razie naukowcy określają odkryte obiekty jako „kandydatów na planety”, ponieważ wymagają one dodatkowych obserwacji. Najbliższy z tych obiektów znajduje się około 650 lat świetlnych od Ziemi, a najdalszy około 18 tys. lat świetlnych od naszej planety. Obiekty są rozproszone po północnym i południowym niebie, więc część tych układów można obserwować o różnych porach roku.

Badacze podkreślają, że to dopiero początek. Skoro 27 kandydatów na planety wykryto w stosunkowo niewielkiej próbce, dane z przyszłych dużych przeglądów nieba mogą ujawnić tysiące, a nawet dziesiątki tysięcy podobnych planet.