Jedynym z ataków był skopanie i bicie policjantki, sfilmowane i opublikowane w mediach społecznościowych na południowo-wschodnich przedmieściach Paryża, w Champigny-sur-Marne.

Około stu funkcjonariuszy demonstrowało przed posterunkiem policji we wtorek po południu w Champigny, trzymając flagi francuskiego związku zawodowego i transparenty z napisami "Powstrzymać nienawiść przeciwko policjantom" i "Dumni z policji".

- To nie jest normalne, że policja została pobita - powiedział jeden z policjantów. Protesty odbywały się także w Lille, Saint-Etienne, Grenoble, Tuluzie, Carcassonne i Bordeaux.

Poparcie dla protestów wyrazili niektórzy politycy. - Przemoc i brak szacunku wobec autorytetu państwa stały się powszechne - powiedział Bruno Retailleau z prawicowej partii Les Republicains.

Prezydent Emmanuel Macron nazwał pobicie policjantki "tchórzliwym i kryminalnym linczem" i obiecywał, że odpowiedzialni zostaną złapani i ukarani.

Liczby wskazują, ze połowa z 4079 funkcjonariuszy rannych podczas interwencji w 2016 roku została zaatakowana, a liczba obrażeń wywołanych użyciem broni wzrosła o 60 procent - twierdzi "Le Parisien".

Tymczasem we wtorek pojawiły się informacje o kolejnym ataku na policjantów, tym razem na północnych przedmieściach Aulnay-sous-Bois, gdzie policja zatrzymała dwóch młodych ludzi podejrzanych o kradzież skutera. Jeden z oficerów został kilkakrotnie uderzony, a drugi oddał strzał ostrzegawczy, aby odstraszyć napastników.