– Udała się reforma samorządowa i udali się samorządowcy – mówił wczoraj prezydent na Kongresie Regionów w Świdnicy na Dolnym Śląsku. – To gigantyczny rezerwuar ludzi kompetentnych, a Polska nie cierpi na ich nadmiar.

Bronisław Komorowski opowiedział się za umożliwieniem samorządowcom równoległego funkcjonowania na krajowej scenie politycznej. – Jest możliwość zapisania tego w projekcie ustawy tworzonej z mojej inicjatywy – powiedział Komorowski, zaznaczając, że miałoby to sens, gdyby Senat stał się Izbą Regionów.

Prezydencki minister Olgierd Dziekoński, odpowiedzialny za ustawę samorządową, zapewniał, że projekt zawierający zapisy o możliwości kandydowania samorządowców do Senatu trafi do laski marszałkowskiej jeszcze w tej kadencji.

Ale samorządowcy Obywatelskiego Dolnego Śląska, ugrupowania prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza, które rozważa wystawienie własnych kandydatów do Senatu, ostrożnie podchodzą do tych deklaracji. – Pomysł prezydenta jest dobry, ale to tylko ogólniki – oceniają Paweł Wróblewski i Andrzej Łoś z ODŚ. – Komorowski zgłosił tyle zastrzeżeń i obwarowań, że to raczej poszukiwanie w samorządzie własnego zaplecza politycznego niż konkretna propozycja ustrojowa.

Prezydent zaznaczał, że Polska jest w ważnym momencie dyskusji o przyszłości samorządu. Bo choć reforma z 1998 r. należy do jednej z najbardziej udanych i trwale zdecentralizowała kraj, dostrzega on problemy, które powinny być rozwiązane.

Wymienił wśród nich niezdrową konkurencję i „uwiąd współdziałania“ pomiędzy poszczególnymi szczeblami samorządu oraz alienację władz lokalnych, odtwarzającą peerelowski podział na „my“ i „oni“.

– Partie polityczne ze względu na swą naturę zawłaszczają samorząd – ocenił prezydent. – To nie jest grzech, ale ma daleko idące konsekwencje choćby w proporcjonalnej ordynacji wyborczej.

Samorządowcy widzą jednak problemy gdzie indziej. – Przerzucanie obowiązków na samorządy bez zapewnienia ich finansowania to wręcz tendencja – wskazywał wiceprezydent Wrocławia Jarosław Obremski.