Po przeliczeniu niemal 99 proc. głosów wiadomo, że Péter Magyar i jego partia Tisza zdobędą większość konstytucyjną po niedzielnych wyborach na Węgrzech – obecnie mogą liczyć na 138 głosów (większość konstytucyjna to 133 mandaty). Oznacza to utratę władzy po 16 latach przez Fidesz Viktora Orbána.
Donald Tusk już rozmawiał z Péterem Magyarem o wizycie lidera Tiszy w Warszawie
Tusk mówił, że zwycięstwo opozycji na Węgrzech było dla Polski „ważne z wielu względów”. – Począwszy od relacji polsko-węgierskich, od sytuacji w Europie, od naszych pieniędzy, które Orbán blokował dla Polski i także dla Ukrainy – wyliczał.
Czytaj więcej
Wygrana Pétera Magyara i zdobycie przez Tiszę większości konstytucyjnej to bolesny cios dla populistycznej prawicy - zarówno w Europie, jak i w USA...
– Rozmawiałem z Péterem Magyarem, gratulując mu. Chwilę rozmawialiśmy też o jego wizycie w Warszawie. Jak wiecie, już dawno temu wskazał Warszawę jako cel swojej pierwszej wizyty z dość oczywistych względów. Myślę, że nasze relacje będą absolutnie wyjątkowe – przekonywał Tusk.
Na pytanie, czy rozmawiał z Magyarem o dwóch byłych członkach rządu PiS, byłym ministrze sprawiedliwości Zbigniewie Ziobrze i byłym wiceministrze sprawiedliwości Marcinie Romanowskim, którzy uzyskali od Orbána azyl na Węgrzech w sytuacji, gdy polska prokuratura chce im postawić zarzuty w związku z aferą Funduszu Sprawiedliwości, Tusk odparł, że rozmawiał o tym „jeszcze przed wyborami”. – Mam nadzieję, że powiem tym dwóm panom: witam w Polsce – dodał.
Donald Tusk: Péter Magyar wygrał mimo tego, że sprzysięgli się przeciwko niemu potężni gracze
Premier mówił też, że wynik wyborów na Węgrzech wskazuje, iż „nie ma żadnego nieuchronnego trendu” w globalnej polityce. – Wszyscy się obawiali, że istnieje taki trend, że autorytarne, skorumpowane reżimy, że to jest ich czas. Nie, tak nie jest – podkreślił. Tusk mówił też, że „cały świat jest podekscytowany wynikiem wyborów”.
– Najpierw Warszawa, później Bukareszt, Kiszyniów, teraz Budapeszt. Cieszę się, że ta część Europy pokazuje, że nie jesteśmy skazani na rządy skorumpowane i autorytarne, bo rząd Viktora Orbána niestety takim się stał po wielu latach rządów – kontynuował polski premier.
Rekordowa frekwencja w wyborach na Węgrzech
Tusk wspomniał też o wsparciu, jakiego Orbánowi udzielili przedstawiciele polskiej prawicy. – Przeciwko Péterowi Magyarowi i jego partii Tisza sprzysięgli się wszyscy możliwi przeciwnicy – włącznie z naszym prezydentem (Karolem Nawrockim) i prezesem (Jarosławem) Kaczyńskim, nie mówiąc o jeszcze potężniejszych graczach, a mimo to wygrali – mówił, nawiązując do niedawnej wizyty Nawrockiego na Węgrzech, a także do wsparcia, jakiego premierowi Węgier udzieliła administracja USA (w tygodniu poprzedzającym wybory z wizytą na Węgrzech przebywał J.D. Vance, który wziął nawet udział w wiecu wyborczym Orbána; premiera Węgier poparł też jednoznacznie Donald Trump).
Premierzy Węgier od 1989 roku
– Każdy, kto wątpi w siebie, miał dziś kapitalną lekcję: zawsze trzeba wierzyć w wygraną i że wszystko jest możliwe – podsumował polski premier. – Zawsze się bardzo cieszę, kiedy w polityce moralność, przyzwoitość, uczciwość i prawda wygrywają ze złem, przemocą i kłamstwem. Niektórzy myślą, że polityka jest tak cyniczna, że zawsze musi wygrać kłamca i przemocowiec. Nie, tak nie jest – zakończył.
Tisza Magyara, która w wyborach do PE z 2024 roku zdobyła 7 mandatów (europosłem został m.in. sam Magyar) w Parlamencie Europejskim należy do Europejskiej Partii Ludowej – tej samej frakcji, w której są m.in. KO i PSL.