Oto przegląd najważniejszych wydarzeń, które miały miejsce w nocy z 12 na 13 kwietnia:

Wybory na Węgrzech – większość konstytucyjna dla Tiszy Pétera Magyara

Po podliczeniu 98,93 proc. głosów oddanych w wyborach parlamentarnych na Węgrzech opozycyjna Tisza Pétera Magyara może liczyć na 138 mandatów, a rządzący Węgrami od 2010 roku Fidesz Viktora Orbána – na 55 mandatów. Do parlamentu wszedł jeszcze skrajnie prawicowy Mi Hazánk (Ruch Naszej Ojczyzny), który obsadzi prawdopodobnie 6 mandatów. W skali kraju Tisza zdobyła 53,06 proc. głosów, a Fidesz – 38,43 proc. Takie wyniki oznaczają, że partia Magyara zdobędzie większość konstytucyjną (2/3 – 133 mandatów), co oznacza, że będzie mogła dokonać głębokich reform na Węgrzech. 

Czytaj więcej

Wyniki wyborów na Węgrzech. 53 proc. dla Tiszy. Péter Magyar: Dokonaliście cudu

Wyborom towarzyszyła rekordowa frekwencja – do urn poszło niemal 80 proc. uprawnionych. – Nasze zwycięstwo widać nie z Księżyca, lecz z każdego węgierskiego okna. I w małym domu, i w bloku. Każdego węgierskiego okna. Żadna partia nigdy nie dostała tak silnego demokratycznego mandatu – mówił Magyar, gdy zwycięstwo jego Tiszy było już pewne. 

Viktor Orbán i Péter Magyar

Viktor Orbán i Péter Magyar

Foto: PAP

Orbán rządzący Węgrami od 2010 roku w kampanii wyborczej przekonywał, że Węgrzy wybierają między pokojem a wojną – w tę ostatnią, jego zdaniem, kraj może zostać wciągnięty w związku z wojną, jaka toczy się na Ukrainie. Z kolei Magyar obiecywał rozliczenie rządów Fideszu, którym zarzuca się korupcję, a także doprowadzenie do stagnacji gospodarczej w kraju. 

Magyar zapowiadał, że jeśli wygra wybory z pierwszą zagraniczną wizytą jako premier uda się do Polski. Deklarował też, że jego rząd wycofa azyl przyznany przez rząd Orbána byłemu ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze i byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu, którym polska prokuratura chce postawić zarzuty w związku z aferą Funduszu Sprawiedliwości. 

Donald Trump z ostrą krytyką pod adresem Leona XIV

W rozmowie z dziennikarzami oraz we wpisie w serwisie Truth Social Donald Trump skrytykował papieża Leona XIV za to, że jest on „słaby w walce z przestępczością”, a także że nie przeszkadza mu Iran posiadający broń atomową oraz za krytykę interwencji USA w Wenezueli.

„Nie chcę papieża, który krytykuje prezydenta USA, ponieważ robię dokładnie to, po co zostałem wybrany z ogromną przewagą, osiągając (jako prezydent – red.) rekordowo niski poziom przestępczości i najwyższe w historii notowania giełdy” – napisał Trump. Prezydent USA zasugerował też, że Leon XIV został papieżem tylko dlatego, że jest Amerykaninem, a dokonujący wyboru papieża kardynałowie chcieli, czyniąc papieżem rodaka Trumpa, lepiej radzić sobie z prezydentem USA. 

„Niestety Leon jest słaby w sprawie przestępczości, słaby w sprawie broni atomowej, co mi się nie podoba (...). Leon powinien wziąć się w garść jako papież, korzystać ze zdrowego rozsądku, zaprzestać schlebiania radykalnej lewicy i skupić się na byciu wspaniałym papieżem, a nie politykiem. To bardzo mu szkodzi i, co ważniejsze, szkodzi Kościołowi katolickiemu” – podsumował Trump. 

Czytaj więcej

Donald Trump atakuje Leona XIV. „Nie chcę papieża, który krytykuje prezydenta USA”

Donald Tusk rozmawiał z prezydentem Korei Południowej o nierównowadze w wymianie handlowej 

Przebywający od niedzieli w Korei Południowej Donald Tusk spotkał się w nocy z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego z prezydentem Korei Południowej Lee Jae-myungiem. We wcześniejszej rozmowie z dziennikarzami Tusk zapowiadał, że poruszy w rozmowie kwestię nierównowagi handlowej między Polską a Koreą Południową. Dodał, że liczy, iż dojdzie do zrównoważenia bilansu handlowego między oboma państwami. 

W towarzyszącej Tuskowi delegacji, która złożyła wizytę w siedzibie prezydenta Korei Południowej byli m.in. minister finansów i gospodarki Andrzej Domański oraz minister rolnictwa Stefan Krajewski. 

Południowokoreańska agencja Yonhap podkreśla, że wizyta Tuska w Korei Południowej to pierwsza wizyta polskiego premiera w tym kraju od 27 lat. Strona koreańska podała, że rozmowa polskiego premiera i prezydenta Korei Południowej ma dotyczyć m.in. „poszerzenia strategicznej współpracy w różnych obszarach, w tym w dziedzinie przemysłu obronnego”.