Czytaj więcej

Wybory parlamentarne na Węgrzech zakończone. Porażka Viktora Orbána. Zdecydowana wygrana Tiszy

Teraz mogę to już powiedzieć otwarcie: chcę Budapesztu w Warszawie! Przez długie lata to hasło, które po raz pierwszy wypowiedział Jarosław Kaczyński, oznaczało coś odwrotnego, niż to, co się wydarzyło 12 kwietnia na Węgrzech. Chodziło o budowę autorytarnego, antyeuropejskiego systemu, który depcze podstawowe reguły państwa prawa. 

Właśnie dlatego, choć Węgry to niewielki kraj położony na obrzeżach Unii, w to głosowanie zaangażowali się zarówno Donald Trump oraz J.D. Vance, jak i Władimir Putin. A także Karol Nawrocki i sam lider PiS. Stawkę tej gry dobrze sformułowała dwa tygodnie temu w trakcie „Marszu Patriotów” w Budapeszcie liderka skrajnej prawicy we Francji, Marine Le Pen. Zapowiedziała, że zwycięstwo Fideszu uruchomi dynamikę, która pozwoli na przejęcie przez jej rodzinę politycznej władzy nie tylko w jej rodzimym kraju, ale także Polsce, Hiszpanii i Włoszech, gdzie odbędą się wybory parlamentarne w 2027 r. I spowoduje, że w Radzie UE przeciwnicy integracji zdobędą kwalifikowaną większość, która pozwoli im szybko rozmontować integrację.

Czytaj więcej

Koniec wyborów na Węgrzech. Péter Magyar: Dokonaliście cudu, dziś Węgry zapisały się w historii

Teraz jednak stało się coś odwrotnego. Lider Tiszy Péter Magyar pokazał, że nawet w kraju o tak daleko posuniętej kontroli reżimu nad mechanizmami politycznymi da się odnieść zwycięstwo wyborcze. Jeśli wstępne wyniki głosowania ostatecznie się potwierdzą, Węgry w krótkim czasie zmienią się nie do poznania. Po pierwsze, przestaną być najważniejszym czynnikiem rozbijającym Unię Europejską. Magyar zapewne nie zgodzi się na przekazywanie broni Ukrainie, ale z pewnością zniesie blokadę na gigawsparcie (90 mld euro) Unii dla Kijowa i nałożenie kolejnego pakietu sankcji na Rosję. Pozwoli także na rozpoczęcie negocjacji akcesyjnych z Kijowem. Wszystko to może rozstrzygnąć o wyniku wojny w Ukrainie.

Ale to nie koniec fatalnych wiadomości dla Putina: lider węgierskiej opozycji zapowiedział też stopniowe ograniczanie importu ropy i gazu z Rosji. Z powodów strukturalnych nie da się tego zrobić w jednej chwili. 

Magyar może odbudować państwo prawa znacznie szybciej niż Tusk

Przywódca Tiszy mówił, że z pierwszą wizytą zagraniczną uda się do Polski. Jednym z powodów jest to, że Donald Tusk zdołał szybko przekonać Brukselę do uwolnienia środków z KPO dla naszego kraju. Magyar zamierza pójść jego śladem. Liczy na wpływy polskiego premiera w unijnej centrali, aby do tego doprowadzić.

Czytaj więcej

Szabolcs Panyi, węgierski dziennikarz śledczy: Najsłabsza kampania Orbána od 2002 roku

Ale uczeń może szybko przerosnąć nauczyciela. Inaczej niż Tusk, Magyar nie stoi na czele koalicji, tylko jednej partii, i to – być może – z większością konstytucyjną. Skala porażki Orbána wydaje się tak wielka, że można spodziewać się, iż wielu lojalistów reżimu teraz przejdzie na stronę dotychczasowej opozycji. Być może także posłów. Można więc założyć, że lider Tiszy okaże się znacznie skuteczniejszy od polskiego premiera w odbudowie rządów państwa prawa; odtworzeniu takich instytucji, jak niezawisłe sądownictwo, suwerenny bank centralny, publiczne media. Wielkim pytaniem pozostaje natomiast odpowiedzialność karna dla Orbána i jego otoczenia. Tych, którzy stworzyli największy system korupcyjny w zjednoczonej Europie. 

Na sukces Magyara złożył się jego niezwykły talent polityczny i fatalna sytuacja gospodarcza kraju

Czy możliwe jest powtórzenie takiego sukcesu liberalnej koalicji w innych krajach Unii?

Trzeba sobie uświadomić, że na Węgrzech wystąpiło jednocześnie sporo wyjątkowych okoliczności. Niewątpliwie najważniejszym elementem sukcesu Tiszy jest głęboki kryzys gospodarczy, jaki dotknął Węgry. System korupcyjny i rozdawnictwo socjalne w końcu wystawiły rachunek rządzącym. A rekordowa drożyzna zdziesiątkowała klasę średnią.

Czytaj więcej

Magyar dla „Rz”: Warszawa w Budapeszcie? Chcemy robić to po swojemu

Ale niedzielnego sukcesu wyborczego Tiszy by nie było, gdyby nie wyjątkowy talent polityczny, jaki objawił Péter Magyar. W tej kampanii w zasadzie nie popełnił on żadnego błędu politycznego. Postawił na media społecznościowe, bo te klasyczne były podporządkowane reżimowi. Uznał, że kluczem do wygranej jest mobilizacja młodych. Zachowywał się więc jak oni: w sportowym obuwiu, dżinsach, pozostał dostępny na wiecach nawet w najmniejszych miejscowościach. Przywrócił im nadzieję na lepszą przyszłość. 

Lider opozycji podjął jednak także żmudną walkę na rzecz odbicia od Fideszu przynajmniej części wyborców starszych i żyjących na wsi, tych żyjących w uboższych częściach kraju. Zamiast podejmowania tematów cywilizacyjnych w mocno konserwatywnym społeczeństwie, skoncentrował się na tym, co na co dzień boli Węgrów. To fatalny stan infrastruktury, służby zdrowia, edukacji oraz drożyzna. 

Dziś to Magyar może więc okazać się inspiracją dla polityków w Ameryce czy Europie. Ale już zupełnie innych. Tych, którzy chcą uratować liberalną demokrację, ale nie ją zniszczyć.