Zdający mieliby wtedy wszelkie podstawy do wystąpienia o odszkodowanie, a zwłaszcza zadośćuczynienie, od administracji oświatowej, czyli Skarbu Państwa. Najsłabszym ogniwem takiej akcji byłoby wykazanie szkody, choć wydaje się to najprostsze.
Błędy do naprawienia
Odnotowane do tej pory błędy w trakcie egzaminów maturalnych są na szczęście naprawiane.
– To znaczy, że przy ocenianiu prac ten fakt (błąd) będzie uwzględniany – powiedział „Rz" Mirosław Sawicki, wicedyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.
Tak jest z pisemnym egzaminem z matematyki w IX LO im. Klementyny Hoffmanowej w Warszawie, którego uczniowie rozwiązywali test przed maturą. Tylko cztery z 11 zadań były w nim inne niż na maturze. Centralna Komisja Egzaminacyjna zgłosiła ten przypadek do prokuratury, a MEN opowiedziało się za powtórzeniem egzaminu. Nie zostanie on jednak unieważniony.
Odnotowano też błędy w samych pytaniach, a tu odpowiedzialnego łatwiej wskazać (komisja egzaminacyjna, MEN). I tak w jednym z zadań z geografii (na poziomie rozszerzonym) znalazła się błędna prezentacja wykresów opadów i temperatury: za poprawne rozwiązanie zadania były 2 punkty (na 60 punktów z 36 zadań). Odnotowano też sprzeczność między pytaniem ogólnym i szczegółowym z języka polskiego.
W tym roku nie doszło do powtórzenia egzaminu maturalnego, a zdarzało się tak w poprzednich latach. Gdyby przyczyną powtórki były błędy w pytaniach, zdający mogliby żądać odszkodowania lub zadośćuczynienia.
Władza odpowiada
– Prawo cywilne nie zna czegoś takiego jak prawo do błędu – wskazuje adwokat Zbigniew Banaszczyk, specjalista od prawa deliktowego, które w sprawie o zrekompensowanie powtórki egzaminu miałoby zastosowanie.
Chodzi o art. 417 kodeksu cywilnego, który przewiduje odpowiedzialność odszkodowawczą Skarbu Państwa za szkodę wyrządzoną przez niezgodne z prawem działania przy wykonywaniu władzy publicznej.
– Ustalenie pytań nie jest nagłą decyzją, jest możliwość sprawdzenia, weryfikacji – dodaje mec. Andrzej Kokot.
Nasi rozmówcy nie mają wątpliwości, że ustalenie pytań należy do sfery wykonywania władzy publicznej.
Nawet jeśli są wątpliwości, czy ustalenie pytań jest decyzją administracyjną, to z pewnością jest nią zarządzenie powtórzenia egzaminu. Ale ponieważ taka decyzja stanowi przyznanie się do błędu przez władzę, zainteresowany (uczeń czy rodzice w jego imieniu, jeśli nie jest pełnoletni) nie musi uzyskiwać tzw. prejudykatu, czyli stwierdzenia w postępowaniu administracyjnym niezgodności decyzji z prawem, co normalnie jest warunkiem wystąpienia o odszkodowanie od władzy.
Można zatem wystąpić wprost do sądu cywilnego o odszkodowanie czy zadośćuczynienie. W pierwszym wypadku może chodzić o takie szkody jak dodatkowe wydatki, np. na dojazd na egzamin, czy utracony zarobek z powodu zmiany planów. Zadośćuczynienia uczeń mógłby się domagać za dodatkowy stres związany z powtórką egzaminu.
– Gdyby taka sprawa trafiła do sądu i nie chodziłoby o rażącą wpadkę komisji egzaminacyjnej, to oczekiwałbym od sędziów roztropności, stres jest bowiem naturalnie związany z egzaminem – wskazuje mec. Banaszczyk.
Takie sprawy zapewne trafiałyby do sądu okręgowego, więc po stronie pozwanego występowałaby Prokuratoria Generalna.
– Nie mieliśmy na razie takich spraw – powiedział „Rz" Marcin Dziurda, prezes Prokuratorii.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora m.domagalski@rp.pl
Ramy prawne egzaminów
Na podstawie rozporządzenie MEN w sprawie warunków i sposobu oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów oraz przeprowadzania egzaminów w szkołach publicznych
Przeczytaj także artykuły:
Czytaj także w serwisie: