Od roku strażnicy towarzyszyli urzędnikom ratusza przy zatrzymywaniu towarów nielegalnie handlujących sprzedawców. Specjalnym zarządzeniem zdecydowała o tym prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.
[srodtytul]Tylko w Warszawie?[/srodtytul]
Funkcjonariusze mówią, że takiej asysty się wstydzą. Dlaczego? – Bo jest niezgodna z prawem – twierdzą. – Kiedy stoję obok urzędnika, który zabiera towar handlarzom, tylko czekam, żeby to się szybko skończyło. Przecież na każdorazowe rekwirowanie mienia powinien wydać zgodę sąd – żalą się strażnicy. I pytają. – Czy jak pasażer nie ma biletu, to kanar zamiast wystawić mandat, może zabrać mu buty? Przecież to absurd. A my właśnie tak działamy. Zamiast dać mandat, bierzemy towar. Jakbyśmy asystowali w przestępstwie.
Strażnicy dodają, że tylko w Warszawie SM uczestniczy przy zatrzymywaniu towaru.
– W żadnym innym mieście się z tym nie spotkałem – przyznaje Artur Hołubiczko, szef komendantów SM w Polsce.
Potwierdza to Miłosz Jurgielewicz, rzecznik straży miejskiej w Gdańsku: – My nie asystujemy przy rekwirowaniu towarów. Inaczej walczymy z nielegalnym handlem. Wystawiamy mandaty i kierujemy wnioski do sądu – mówi rzecznik.
Hołubiczko przyznaje, że samorządy starają się, by powrócił przepis z lat 90., mówiący o prawie do tymczasowego zajęcia towaru. – Ale jeszcze nie wrócił. A w oparciu o [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=D0AD71E15FFDF8C8BB4865DEC7FA5827?id=345477]kodeks wykroczeń[/link] nie można zatrzymywać mienia kupców. Ale może w Warszawie straż działa na podstawie innych przepisów – ironizuje się Hołubiczko.
[srodtytul]Nielegalnych coraz mniej[/srodtytul]
– Działamy na podstawie zarządzenia pani prezydent, w oparciu o kodeks cywilny – mówi wiceburmistrz Mokotowa Wojciech Turkowski. – Jesteśmy właścicielami terenu, który handlarze nielegalnie zajmują. Więc jako właściciel mamy prawo towar usunąć. A my go nie rekwirujemy, a jedynie deponujemy w magazynie.
Burmistrz dodaje, że takie rekwirowanie towaru dało dobre rezultaty. – Rok temu likwidowaliśmy nawet 40 nielegalnych stoisk miesięcznie, a teraz trzy, cztery – mówi Turkowski. A władze miasta przypominają, że handlarze mogą towar odebrać po zapłaceniu należnych opłat i okazaniu dokumentu potwierdzającego prawo do towaru. – Odbiera nie więcej niż 10 proc. kupców – przyznają urzędnicy.
[srodtytul]Po radę do prawnika[/srodtytul]
Strażników ani metody, ani efekty ratusza nie przekonują. Ci, którzy nie chcą asystować przy zajęciu towaru kupcom, poszli po poradę do związków zawodowych.
– Na razie badamy sprawę, poproszę o opinię prawników – mówi Artur Jarecki, szef „Solidarności’80” w SM. Ale oficjalnie stołeczna straż problemu nie widzi.
– Straż ma obowiązek udzielać asysty pracownikom administracji samorządowej na ich wniosek – mówi Monika Niżniak, rzecznik warszawskiej SM.
Radca prawny z kancelarii Wardyński i Wspólnicy Magdalena Niziołek przyznaje, że prezydent Warszawy miała prawo usunąć rzeczy handlujących z zajmowanego przez nich terenu należącego do miasta.
– Kodeks cywilny stanowi jedynie, że w takim przypadku, właścicielowi nie wolno stosować przemocy względem osób – dodaje Niziołek.
– Miasto nie powinno handlarzom zabierać mienia. Ma inne możliwości – mówi jeden z kupców. – I nie dziwię się, że dla strażników miejskich takie asysty są nieprzyjemne.