Ministerstwo Sprawiedliwości szuka sędziów na delegacje do resortu. Wolne są na razie trzy miejsca, a chętni mają do 28 lutego czas na złożenie aplikacji. Tym razem to Departament Sądów, Organizacji i Analiz Wymiaru Sprawiedliwości poszukuje sędziów orzekających w sprawach karnych oraz cywilnych. Dzisiejsze poszukiwania kłócą się jednak z ogłoszoną kilka dni temu polityką ograniczenia delegacji do MS.
– Sędziowie są od orzekania – mówił niedawno Wojciech Hajduk, wiceminister sprawiedliwości, i zapowiadał maksymalny pięcioletni czas delegowania.
Problem dotyczy ponad 150 osób przebywających dziś na delegacjach w MS. Są to nie tylko sędziowie (w sumie 128), ale i referendarze, prokuratorzy i asystent. Co robią sędziowie w resorcie?
– Są wizytatorami, specjalistami z konkretnych dziedzin prawa, pracują przy tworzeniu przepisów, kilku zajmuje się informatyzacją czy analizami – wymienia minister Hajduk.
Piszą i analizują
Nie szkoda ich wiedzy do pracy urzędniczej?
– Skalę delegacji można ograniczyć, ale całkiem zrezygnować z niej się nie da. W departamentach sądów i wykonywania orzeczeń, które nadzorują sądy, muszą pracować sędziowie – dodaje.
Nieco inny pogląd na delegacje mają sami sędziowie.
– Są sprawy, którymi w resorcie powinni zajmować się sędziowie, choć w dużo mniejszej skali niż dziś i na pewno krócej niż dziś – mówi sędzia Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. Powód?
– Sędzia musi mieć gwarancję, że wróci do orzekania i przyjdzie mu kiedyś stosować przepisy, które podczas delegacji stworzy, i że będzie podlegał ścisłemu nadzorowi, który teraz forsuje – dodaje.
Krzysztof Zalewski, sędzia z Poznania, nie dziwi się, że zainteresowanie delegacjami do MS jest duże.
– Po kilku latach orzekania, pisania uzasadnień i nadrabiania stale rosnących zaległości wielu myśli o spokojniejszym zajęciu, w dodatku za większe pieniądze – przyznaje sędzia.
Bardzo długie delegacje
Oprócz sędziowskiego wynagrodzenia i immunitetu sędziowie w delegacji w ministerstwie pobierają specjalny dodatek urzędniczy, mogą liczyć na zwrot kosztów dojazdu, w sumie ok. 5 tys. zł. Rekordziści zarabiają nawet 20 tys. zł miesięcznie. Bywa, że niektóre delegacje sędziowskie w ministerstwie trwają nawet 20 lat.
W ciągu ostatnich kilku lat liczba sędziów delegowanych do Ministerstwa Sprawiedliwości wzrosła niemal dwukrotnie. Jeszcze w 2005 r. było w nim około 75 sędziów, teraz ich liczba przekracza 128 osób.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.lukaszewicz@rp.pl