Nie można uznać za czyn mniejszej wagi przewinień, których dopuściła się sopocka sędzia – uznał Sąd Najwyższy, utrzymując dla niej karę upomnienia. Chodzi o przewodniczącą jednego z wydziałów karnych Sądu Rejonowego w Sopocie. Sędzia odpowiadała za bezczynność w sprawie podjęcia decyzji o zwolnieniu z zakładu psychiatrycznego dwóch osób. Mimo monitów nadchodzących z zakładu odpowiedź z sądu nie nadeszła na czas. Sędzia miała do dyspozycji akta i decyzję podjąć mogła.
– W rezultacie dwie osoby były bezpodstawnie internowane – uzasadniał wyrok SN. Podkreślał też, że nic nie tłumaczy sędzi, nawet nie najlepsza organizacja pracy czy to, że szybko awansowała na funkcję przewodniczącej wydziału – po niespełna roku orzekania.
Sąd I instancji, który ukarał sędzię upomnieniem, uznał nieumyślność jej działania. I zdaniem SN przyjął wszystkie niejasne okoliczności na korzyść obwinionej.
Jej obrońca występował o uniewinnienie. Przekonywał SN, że sąd dyscyplinarny popełnił błąd w ustaleniach faktycznych. – Błędnie uznał, że czyn, którego się dopuściła, to czyn mniejszej wagi i że akta, w sprawie których przewodnicząca miała podjąć decyzję, nie zostały jej skutecznie doręczone – tłumaczył.
Z danych Krajowej Rady Sądownictwa wynika, że w ostatnich pięciu latach (od 2008 r. do 31 maja 2013 r.) sądy dyscyplinarne pierwszej instancji wydały wyroki w 388 sprawach. Najwięcej w 2009 r., najmniej rok później.