Prezydent Karol Nawrocki powołał Marię Szczepaniec na prezesa Izby Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego. Jak pan, jako były prezes tej izby, ocenia tę decyzję?
Pozytywnie. Profesor Maria Szczepaniec jest znanym specjalistą z prawa karnego, z bogatym doświadczeniem dydaktycznym, od 1999 r. jest pracownikiem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. W 2018 r. została powołana na stanowisko sędziego SN. Problematyka odpowiedzialności dyscyplinarnej jest jej bardzo dobrze znana, gdyż od blisko czterech lat orzeka w IOZ. Uważam że decyzja o tej nominacji, która kończy siedmiomiesięczny wakat na funkcji prezesa IOZ, została podjęta przez prezydenta po dojrzałym namyśle. Pracowitość pani sędzi Marii Szczepaniec oraz jej talent organizacyjny uprawniają mnie do do wyrażenia oceny, że będzie należycie wypełniała zadania prezesa IOZ.
Czytaj więcej
Prezydent powierzył kierownictwo nad pracami Izby Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego sędzi Marii Szczepaniec. Powołana na urząd sędziego...
Ostatnio za sprawą sędziego Łukasza Piebiaka i zarządzenia przerwy w jego czynnościach przez ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, powrócił temat: kiedy minister może zawiesić sędziego w trybie natychmiastowym? Kiedy może do tego dojść?
Artykuł 180 ust. 2 Konstytucji RP jasno stanowi, że sędziego zawiesić w w urzędowaniu może jedynie sąd i tylko w przypadkach określonych w ustawie. Konstytucja RP nigdzie nie zawiera przepisu, który pozwalałby ministrowi sprawiedliwości lub prezesowi sądu na odsunięcie sędziego od orzekania poprzez jego zawieszenie lub zarządzenie przerwy w czynnościach sędziowskich. Art. 130 prawa o ustroju sądów powszechnych (u.s.p.), który zezwala ministrowi sprawiedliwości lub prezesowi sądu na zarządzenie na okres do 30 dni przerwy w czynnościach służbowych sędziego, był na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa poddany kontroli zgodności z konstytucją. W wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 15 stycznia 2009 r. wprawdzie uznano tę zgodność, ale wskazano na nadzwyczajny charakter unormowania. Uważam, że gdyby sędziowie TK mogli przewidzieć, jak przepis ten będzie nadużywany w przyszłości przez ministra sprawiedliwości oraz prezesów sądów – po 2018 r. na mocy art. 130 u.s.p. odsuwano przecież sędziów od orzekania za treść wydanych przez nich orzeczeń, które nie podobały się MS lub prezesowi właściwego sądu – to orzekliby inaczej, bo przecież literalnie przepis ten jest niezgodny z art. 180 ust. 2 konstytucji. Prawo o ustroju sądów powszechnych pozwala oczywiście na zawieszenie w urzędowaniu sędziego wobec którego wszczęto postępowanie dyscyplinarne, jak i w przypadku, gdy uchylono mu immunitet oraz w sytuacji orzeczenia kary dyscyplinarnej złożenia sędziego z urzędu. O zawieszeniu sędziego orzeka zawsze sąd dyscyplinarny. Sędzia ma prawo złożenia zażalenia do sądu dyscyplinarnego drugiej instancji na postanowienie o zawieszeniu go w czynnościach służbowych.
Wróćmy do zarządzenia przez ministra sprawiedliwości przerwy w urzędowaniu sędziego...
Zarządzenie MS czy prezesa sądu o natychmiastowej przerwie w czynnościach służbowych sędziego podlega kontroli właściwego sądu dyscyplinarnego. Na posiedzeniu sąd dyscyplinarny wydaje uchwałę o uchyleniu zarządzenia o przerwie i wówczas sędzia wraca do pracy lub podejmuje uchwałę o zawieszeniu sędziego na czas określony w uchwale, który jest niezbędny na ewentualne wszczęcie postępowania dyscyplinarnego lub postępowania o uchylenie immunitetu. Można ten środek wyjątkowy, jakim jest zarządzenie o przerwie z art. 130 u.s.p., zastosować w dwóch sytuacjach. Pierwsza to gdy sędziego zatrzymano z powodu schwytania go na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa umyślnego, np. funkcjonariusze policji zatrzymali sędziego, który prowadził pojazd mechaniczny, będąc nietrzeźwym.
Czytaj więcej
Sąd Najwyższy uchylił w czwartek zarządzenie ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka o natychmiastowym odsunięciu zasiadającego w KRS sędziego Łuk...
Druga sytuacja uprawniająca do zarządzenia przerwy w czynnościach służbowych, o jakiej mowa w art. 130 u.s.p., to gdy z uwagi na rodzaj czynu popełnionego przez sędziego konieczne jest natychmiastowe odsunięcie go od wykonywania obowiązków służbowych. Np. sędzia wieczorem urządził awanturę w restauracji, interweniowała policja, a następnego dnia od rana ma orzekać na rozprawach. W tym moim przykładzie dopuszczenie takiego sędziego następnego dnia do orzekania niewątpliwie naruszyłoby powagę sądu. Zasadne jest odsunięcie go od orzekania i danie czasu właściwym organom na dokonanie oceny na płaszczyźnie dyscyplinarnej zachowania sędziego w restauracji.
Przyczyna, która pozwala ministrowi sprawiedliwości zarządzić przerwę w czynnościach sędziego na miesiąc musi być nagła?
Tak. Tak stanowi prawo. Nagła przyczyna, to taka niespodziewana konieczność, która wymaga błyskawicznej reakcji ministra sprawiedliwości, gdyż w przeciwnym wypadku ucierpią powaga sądu lub istotne interesy służby sędziowskiej.
Czy w przypadku sędziego Łukasza Piebiaka to była nagła przyczyna?
W mojej opinii takiej nagłej przyczyny nie było. Sędzia Łukasz Piebiak nie został schwytany na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa, zaś z informacji medialnych nie wynika, aby powód podany przez ministra sprawiedliwości jako podstawa zarządzenia przerwy mieścił się w podanych wyżej przesłankach uprawniających do zastosowania tego wyjątkowego rozwiązania.
Co jest niebezpiecznego w przepisie art. 130 u.s.p.?
W trybie tego przepisu można decyzją organu władzy wykonawczej teoretycznie odsunąć sędziego od orzekania na lata. Łatwo sobie wyobrazić, że np. minister sprawiedliwości następnego dnia po upływie miesiąca zarządzonej przerwy, zarządza wobec tego samego sędziego kolejną przerwę w czynnościach służbowych, zaś zawiadamia o tym właściwy sąd dyscyplinarny np. w 28 dniu przerwy. Zarządzenie ministra sprawiedliwości o przerwie w czynnościach jest zawsze natychmiast wykonalne. W podanym przykładzie, jak łatwo policzyć, sędzia jest faktycznie odsunięty od orzekania decyzją organu władzy wykonawczej przez dwa miesiące. Kontrola wydanych zarządzeń ministra sprawiedliwości przez sąd dyscyplinarny będzie w tym układzie zupełnie iluzoryczna, będzie ona wykonana już po upływie okresu przerw.
Wróćmy do sytuacji sędziego Łukasza Piebiaka. Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego zbiera się i uchyla zarządzenie MS o przerwie w czynnościach służbowych. MS twierdzi, że ta uchwała IOZ o uchyleniu zarządzenia jest orzeczeniem nieistniejącym, a sędzia Piebiak wraca do pracy w sądzie i do pracy w KRS. To możliwe?
Krytycznie oceniałem i nadal tak oceniam zaaplikowanie teoretycznej konstrukcji tzw. orzeczenia nieistniejącego do praktyki orzeczniczej na szeroką skalę przez Sąd Najwyższy po 2021 r. To jest, obrazowo mówiąc, wpuszczenie bardzo zjadliwego wirusa do ukształtowanej przez lata, ustabilizowanej praktyki sądowej, precyzyjnie określającej kategorie tzw. bezwzględnych powodów odwoławczych, czyli takich uchybień sądu, które zawsze muszą prowadzić do uchylenia orzeczenia, jak też precyzyjnie wskazanych powodów nieważności orzeczenia.
Czekam, kiedy zdarzy się, że dyrektor zakładu karnego odmówi przyjęcia skazanego do odbycia kary pozbawienia wolności, gdyż uzna, że skazujący go prawomocny wyrok jest wyrokiem nieistniejącym
W przypadku orzeczenia nieistniejącego podawałem na szkoleniach jedyny znany mi z praktyki przykład – było to ogłoszenie przez sędziego wyroku niesporządzonego na piśmie. Sędzia ogłosił wyrok z „głowy”, a po takim ogłoszeniu sporządził już po rozprawie wyrok na na piśmie. W tym moim przykładzie wyrok fizycznie nie istniał, nie był bowiem sporządzony w formie pisemnej, jak tego wymaga prawo. Natomiast wyroki, które są napisane, sporządzone mogą być obarczone wadami prawnymi, ale te orzeczenia istnieją. Kiedy wada jest poważna, to sąd odwoławczy taki wadliwy wyrok uchyla. Z kolei koncepcja tzw. wyroków nieistniejących przyjmuje, że decyzję co do skutków orzeczenia, niejednokrotnie prawomocnego, podejmuje nie organ sądowy, a np. organ władzy wykonawczej czy organ egzekucyjny – komornik odmawia prowadzenia egzekucji, bo uważa, że ma do czynienia z wyrokiem nieistniejącym. Czekam, kiedy zdarzy się, że dyrektor zakładu karnego odmówi przyjęcia skazanego do odbycia kary pozbawienia wolności, gdyż uzna, że skazujący go prawomocny wyrok jest wyrokiem nieistniejącym.
A jeśli uchwałę o uchyleniu zarządzenia wydał sąd, który nie jest sądem w rozumieniu przepisów?
Do wiążącego stwierdzenia tego, czy sprawę w przedmiocie kontroli zarządzenia ministra sprawiedliwości o przerwie w czynnościach sędziego rozpoznano właściwie, zgodnie ze standardami konstytucyjnymi oraz konwencyjnymi, jest uprawniony wyłącznie sąd odwoławczy a nie strona tego postępowania. Zatem w postępowaniu odwoławczym, składając zażalenie na uchwałę o uchyleniu zarządzenia o natychmiastowej przerwie w czynnościach służbowych strony mogą podnieść taki zarzut, jak w pytaniu. Decyzję w tym przedmiocie podejmie sąd dyscyplinarny orzekający w drugiej instancji.
Wiesław Kozielewicz jest sędzią, byłym prezesem Izby Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego, w grudniu 2025 r. przeszedł w stan spoczynku
Czytaj więcej
We wtorek 9 grudnia w stan spoczynku przeszedł sędzia Sądu Najwyższego Wiesław Kozielewicz, który pełnił funkcję prezesa Izby Odpowiedzialności Zaw...