W poniedziałek ruszyć ma protest pracowników sądów i prokuratur. Wszyscy mają iść na L4. Zwolnienia lekarskie nie mają być „lewe". Będą się leczyć.

Czytaj też:

W wielu sądach epidemia. Brakuje rąk do pracy

Wiceminister Wójcik przyznaje: W sądach zarabiają za mało

Sądy: bunt prekariuszy - komentuje Tomasz Pietryga

Planowany protest w sądach - skutki dla postępowań sądowych

– Od pani dyrektor usłyszeliśmy, że ona sobie nie wyobraża, by kogoś z nas w poniedziałek nie było w pracy – mówi nam jeden ze stażystów (chce pozostać anonimowy). – Spotkanie z nią miało ewidentnie wywołać w nas efekt mrożący, abyśmy się przestraszyli – dodaje. W innych sądach dyrektorzy też straszyli. Przykład? Nie wypłacą premii...

Pracownikom sądów chodzi o zarobki. Niejednokrotnie zarabiają najniższą krajową. Mimo wyższego wykształcenia i wielu lat pracy. Żyją z pożyczek i kredytów. Teraz mają iść grupowo, co ma pokazać, jak są ważni.