Sąd Najwyższy w pełnym składzie podjął we wtorek uchwałę, która pozwoli rozwiązać trudną sytuację w sądownictwie. – W wydaniu decyzji o przeniesieniu na inne miejsce służbowe minister sprawiedliwości nie może być zastąpiony ani przez sekretarza, ani przez podsekretarza stanu – zdecydował. W posiedzeniu wzięło udział 78 sędziów, dziesięciu zgłosiło zdanie odrębne.
Nie ma zmiłuj
SN zastrzegł jednak, że wykładnia dokonana w uchwale wiąże od chwili jej podjęcia.
– Jeśli od dziś którykolwiek z sędziów zostanie przeniesiony decyzją sekretarza lub podsekretarza stanu, wydane przez niego orzeczenia będą musiały zostać uznane za wadliwe – wyjaśniał sędzia Piotr Hofmański, rzecznik SN.
Dlaczego SN wybrał takie rozwiązanie?
Uratowane orzeczenia
– Gdybyśmy uznali za nieważne wszystkie dotychczasowe przenosiny dokonane przez wiceministrów, to ok. miliona orzeczeń trzeba by uznać za dotknięte wadą prawną – tłumaczył sędzia Piotr Hofmański. – A przecież chodzi nie tylko o same wyroki, ale i postanowienia np. o tymczasowym aresztowaniu.
– Cieszę się, że wątpliwości zostały rozstrzygnięte, a sądy mogą spokojnie pracować – tak na uchwałę zareagował Wojciech Hajduk, wiceminister sprawiedliwości, który odpowiada za sprawne funkcjonowanie sądownictwa. Zapewnił też, że od dziś każdą decyzję o przenosinach podpisze minister Marek Biernacki.
Drogowskaz dla innych
Uchwała pełnego składu SN ma moc zasady prawnej (sygn. akt BSA I/4110/4/13). Oznacza to, że jest wiążąca dla wszystkich składów SN. Nie ma zaś formalnie mocy wiążącej dla innych sądów w Polsce. Jej autorytet jest jednak tak duży, że zapewne będą się one kierować tymi wskazaniami. Orzekający mają też świadomość, że dana sprawa może potem trafić do SN.
Z najnowszych danych MS wynika, że od orzekania do wczoraj powstrzymywało się 99 sędziów z 56 wydziałów, w 25 sądach rejonowych.
Kontrowersje prawne rozstrzygane przez pełny skład SN wywołała lipcowa uchwała siedmiu sędziów SN. Wskazali w niej, że uprawnienie do przeniesienia sędziego na inne miejsce służbowe przysługuje wyłącznie ministrowi sprawiedliwości. Problem w tym, że wcześniejsza uchwała pełnego składu dopuszczała przeniesienie przez wiceministra. W październiku wniosek do SN o rozstrzygnięcie rozbieżności w wykładni prawa skierował minister sprawiedliwości Marek Biernacki. Przekonywał, że podpisywanie decyzji o przeniesieniu sędziego przez wiceministra nie narusza prawa.
Prokurator generalny w swoim stanowisku uznał, że kwestionowane decyzje o przeniesieniu sędziów wydano bez naruszenia przepisów. Wnosił, aby w razie odmiennej uchwały zaznaczono w niej, że wtorkowa decyzja SN nie działa wstecz i nie unieważnia wydanych wyroków, lecz ma skutki tylko na przyszłość.