Po dekadzie przymiarek wchodzi wreszcie w życie ustawa frankowa, która odciąży nieco sądy i frankowiczów w rozliczeniu kredytów na mieszkania. Szkoda, że tak długo na nią czekano.

Zapewne dlatego, że władze nie odważyły się narzucić jakiegoś kompromisowego modelu rozliczenia wadliwych umów kredytu, w każdym razie sprawiedliwego rozłożenia skutków ryzyka kursowego złotego do franka, spychając ten wręcz społeczny problem na sądy i TSUE.

Czytaj więcej

Karol Nawrocki podpisał ustawę frankową. Kto skorzysta na zmianach?

Obecnemu rządowi prace nad ustawą zajęły też ok dwóch lat i została ona ograniczona do kwestii proceduralnych, tj. uproszczenia sądowego prowadzenia tych sporów. Przez wprowadzenie automatycznego wstrzymania obowiązku spłaty rat kredytu z chwilą doręczenia pozwu frankowicza bankowi, aż do prawomocnego zakończenia postępowania. Czyli bez konieczności wszczynania w tym celu dodatkowego sądowego postępowania zabezpieczającego, które zabierało dodatkowe miesiące. Kolejne udrożnienia tych spraw to rozszerzenie możliwości rozpoznawania ich na posiedzeniach niejawnych i zdalne przesłuchania świadków oraz składanie zeznań przez strony sporu na piśmie. Także wydłużenie terminu na wniesienie przez bank powództwa wzajemnego banku przeciw frankowiczowi do zakończenia postępowania przed sądem I instancji, dzięki czemu roszczenia kredytobiorcy i banku będą mogły zostać rozpoznane w jednym procesie, bez potrzeby prowadzenia dwóch odrębnych postępowań.

Zyska na tym sądownictwo, dość powiedzieć, że w I kwartale br. sprawy frankowe stanowiły 25 proc. wszystkich spraw cywilnych oczekujących w sądach okręgowych i 70 proc. w sądach apelacyjnych. Zyskają też frankowicze.

Trzeba jednak zapytać, gdzie były władze państwa w tym parlament, nie tylko wtedy, jak rodziła się ta fala tanich, ale ryzykownych kredytów, a jak powiedział przy uzasadnieniu jednej z ostatnich uchwał frankowych SN sędzia sprawozdawca, każdy wtedy wiedział, że kurs franka musi wzrosnąć. A jak już mleko się rozlało, to dlaczego nie ustanowiono ustawowego rozwiązania, choćby skutecznych zachęt do ugodowego rozwiązywania tych sporów, szybszego i tańszego, i najczęściej sprawiedliwszego. Aby nie trzymać latami nie tylko frankowiczów w niepewności co do ich sytuacji finansowej, ale też banków i kraju.

Zbliżająca się kampania wyborcza byłaby dobrą okazją dla takich wyjaśnień.

Czytaj więcej

Frankowicze mają więcej czasu na walkę z bankami? TSUE zdecydował