Reklama

Łukasz Guza: Internauta, cichy ustawodawca

O tym, jak prawo stało się zakładnikiem internetowych zasięgów, a piąta władza (społeczność internetowa) zdominowała pozstałe – w tym drugą, czyli rząd, i czwartą, czyli media.
Łukasz Guza: Internauta, cichy ustawodawca

Foto: Adobe Stock

Nie zdradzę wielkiej tajemnicy, wskazując, że kolegia dziennikarskie rozpoczynają się teraz od informacji o zagadnieniach, które aktualnie cieszą się zainteresowaniem w sieci. Od dziennikarzy oczekuje się zajęcia się takimi tematami, bo to może zaowocować liczbą odwiedzin na stronie. Z rządem i tworzeniem prawa jest w dużej mierze podobnie. Rząd – tak jak dziennikarz – ma swoją agendę tematów. Być może chciałby zająć się np. reformą procedury karnej albo oskładkowania pracy (a przynajmniej chciałbym w to wierzyć). Dzień zaczyna jednak od przejrzenia mediów, tych tradycyjnych i społecznościowych. I już wie, że dziś, zamiast zająć się np. składką zdrowotną, będzie musiał stoczyć spektakularną, jednodniową wojnę z alkotubkami. Albo zapowiedzieć zaostrzenie kar dla kierowców po kolejnym nagłośnionym wypadku na drodze. Choćby jeden błąd, niedocenienie tematu, jak np. w przypadku premiera i jego słów przed powodzią o tym, że „nie ma powodu do paniki”, może drogo kosztować. Prowadzi to czasem do absurdów à la ministra Leszczyna, która po latach obwiązywania zakazu sprzedaży alkoholu nieletnim dumnie zapowiedziała obowiązek sprawdzania wieku kupującego (w razie wątpliwości oczywiście).

Czytaj treści PRO.RP.PL za 39 zł miesięcznie!

Zyskaj dostęp do rzetelnych analiz, opinii ekspertów i kluczowych prognoz gospodarczych. Poznaj fakty, które kształtują biznes, prawo oraz społeczeństwo.

Buduj swoją przewagę. Subskrybuj profesjonalne treści publikowane wyłącznie w pro.rp.pl.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama