Pozwy zbiorowe miały ułatwić szybkie uzyskanie naprawienia szkody większej zbiorowości, gdy ich sprawy są podobne, przy tym odciążać sądu i szerzyć sprawiedliwość.
Praktyka nie jest niestety imponująca. Te cztery lata zajęły wstępne utarczki stron o to czy taka sprawa kwalifikuje się do grupowego postępowania, mimo że autorzy pozwu przewidując te wstępne trudności świadomie zrezygnowali w tym procesie z żądania konkretnych kwot odszkodowania od pozwanego Skarbu Państwa. Ograniczyli się do żądania orzeczenia odpowiedzialności państwa za ich szkody majątkowe i krzywdy np. na zdrowiu.