Wyrok TSUE w sprawie C-19/20 otwiera, zdawałoby się, zamknięte drzwi do dyskusji o znaczeniu zawieranych przez konsumentów tzw. aneksów antyspreadowych, na podstawie których spłata kredytu indeksowanego (denominowanego) następowała bezpośrednio w walucie obcej. Możliwość ich zawierania została w Polsce usankcjonowana ustawą z 29 lipca 2011 r. o zmianie ustawy – Prawo bankowe. Pole do debaty pojawiło się jednak nie tylko w kwestii skutków abuzywności klauzul kursowych, lecz i problematyki dopuszczalności stwierdzenia niedozwolonego charakteru tego typu postanowień. Wyrok usankcjonował bagatelizowaną konieczność odrębnego badania klauzul spreadowych i walutowych oraz eliminowania z umowy tylko tych postanowień, które są abuzywne, pozostawiając resztę umowy w mocy (tzw. test niebieskiego ołówka).

Czy zatem Trybunał zmienia front? Nie. Poglądy zawarte w wyroku C-19/20 są spójne z dotychczasowymi zapatrywaniami zawartymi chociażby w wyroku ws. Dunai i wyjaśniają kontrowersje, jakie narosły wokół orzeczenia wydanego w sprawie państwa Dziubak. Trybunał nie odwraca się od dotychczasowej linii orzekania, lecz uwypukla stale akcentowane zasady.

Czytaj więcej

Marcin Szołajski: Co orzekł Trybunał 29 kwietnia 2021 r.

W wyroku przedstawiono dwustopniowy test, pozwalający na zbadanie, po pierwsze, czy na gruncie umowy, do której został zawarty aneks zmieniający pierwotną klauzulę spreadową mającą znamiona niedozwolonego postanowienia umownego, można dokonywać oceny abuzywności takiej klauzuli, oraz, po drugie, jeżeli ocena jest dopuszczalna, jaki jest wpływ aneksu antyspreadowego na możliwość orzeczenia upadku umowy.

Pierwszy etap testu dąży do przedstawienia warunków, w jakich sąd dysponuje możliwością stwierdzenia abuzywności zakwestionowanego postanowienia w jego pierwotnym brzmieniu. Trybunał zdaje się wykluczać taką możliwość, jeśli konsument, poprzez zawarcie aneksu, zrzekł się w ogóle ochrony na gruncie dyrektywy 93/13. Wykluczenie możliwości orzeczenia abuzywności klauzuli zmienionej aneksem następuje, zdaniem Trybunału, wówczas, gdy konsument, mając świadomość niewiążącego charakteru nieuczciwego warunku, decyduje się na zawarcie aneksu eliminującego takie postanowienie. Podobna wytyczna została przywołana w motywach uchwały SN (III CZP 6/21), zgodnie z którymi konsument może sprzeciwić się wyłączeniu niedozwolonego postanowienia, udzielając na nie dobrowolnej i świadomej zgody. Wobec tego na sądy krajowe nałożono obowiązek szczegółowego analizowania treści tzw. aneksów antyspreadowych oraz okoliczności, w jakich doszło do ich zawarcia.

Drugi etap testu skupia się na ocenie skutków ewentualnego wyeliminowania klauzuli w jej pierwotnym brzmieniu w przypadku, gdy tzw. aneks antyspreadowy nie został zawarty w sposób określony w pierwszym etapie testu. Trybunał w takim przypadku dopuszcza możliwość oceny abuzywności pierwotnej klauzuli umownej (zmienionej aneksem), ale jednocześnie sprzeciwia się możliwości orzeczenia upadku umowy jako skutku abuzywności „starej" klauzuli kursowej, podkreślając prymat utrzymania ważności stosunku obligacyjnego. Jeżeli zatem nie zostanie wykazane, że konsument świadomie wyeliminował niedozwolone postanowienia w drodze aneksu, to może żądać ustalenia niedozwolonego charakteru klauzuli w jej pierwotnym brzmieniu. Nie może zaś domagać się unieważnienia umowy, jeśli zmieniona aneksem klauzula wprowadziła rzeczywistą równowagę między stronami.

Przy czym należy przyjąć, że tzw. aneksy antyspreadowe równowagę tę rzeczywiście przywracają. Odpowiadają one dyspozycji art. 4 tzw. ustawy antyspreadowej, która co do zasady zapewnia kredytobiorcy możliwość spłaty pozostałej do zapłaty kwoty kredytu lub pożyczki bezpośrednio w walucie. Uprawnione jest więc stwierdzenie, że od momentu zawarcia aneksu łącząca strony umowa była wykonywana na zasadach określonych dla takich przypadków przez ustawodawcę. W ten sposób dochodzi do przywrócenia rzeczywistej równowagi między stronami stosunku zobowiązaniowego, przy zachowaniu zasady proporcjonalności oraz prymatu utrzymania umowy w mocy.

Zasadne jest więc pytanie, czego może domagać się w takiej sytuacji konsument, skoro sąd nie może orzec o upadku umowy kredytu. Wydaje się, że Trybunał przedstawia odpowiedź w motywach 75 i n. wyroku, w których analizuje kwestię skutków regulacji ustawy antyspreadowej, odsyłając jednocześnie do swojego stanowiska wyrażonego ws. Dunai (motyw 77). Konsument, o ile nie jest w stanie skutecznie podważyć wiążącego charakteru klauzuli ryzyka walutowego związanego z indeksacją lub denominacją kwoty kredytu w walucie obcej (innej niż uzyskuje swoje zarobki), przysługuje mu roszczenie „restytucyjne", zmierzające do skompensowania uszczerbku poniesionego na skutek stosowania przez bank abuzywnej klauzuli (spreadowej).

Ewentualne rekompensowanie konsumentowi szkody poniesionej w wyniku stosowania klauzuli kursowej należałoby przeprowadzać na zasadzie restytucji straty finansowej poniesionej w okresie od uruchomienia kredytu do czas zawarcia aneksu antyspreadowego. Kursem właściwym do wyznaczania rozmiaru poniesionej szkody jest średni kurs NBP.

Czy zatem Trybunał opowiedział się za którymkolwiek z forsowanych dotychczas przez konsumentów rozwiązań? Nie. Analiza prawna przeprowadzana przez TSUE zdaje się wykluczać zarówno możliwość „uzłotowienia" kredytów frankowych, jak i unieważnienia umów jako skutku eliminacji klauzul kursowych. Wyrok dał natomiast sądom kolejne narzędzie niezbędne do znalezienia rozwiązania przywracającego realną równowagę stron umów kredytów odniesionych do waluty obcej, poprzez badanie kwestii tzw. aneksów antyspreadowych i sięgania do środków prawnych związanych z kompensacją szkody o charakterze majątkowym przy jednoczesnym uwzględnieniu zasady trwałości umowy.

Małgorzata Przygodzka jest adwokatem i Senior Associate w Baker McKenzie, a Łukasz Hejmej jest tam partnerem oraz adwokatem

Kancelaria Baker McKenzie reprezentuje w sporach sądowych banki