Polscy pracodawcy coraz odważniej rozbudowują swoje zespoły – wynika z najnowszego raportu „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia", udostępnionego „Rzeczpospolitej". Aż co szósty badany przedsiębiorca (17 proc.) planuje rekrutacje w IV kwartale tego roku. Redukcję etatów przewiduje tylko 5 proc., 74 proc. chce pozostawić liczbę pracowników na niezmienionym poziomie, a 4 proc. ma jeszcze nie do końca sprecyzowane plany. Obliczona na podstawie tych danych prognoza netto zatrudnienia (różnica między odsetkiem firm planujących wzrost oraz spadek liczby etatów) po korekcie sezonowej osiągnęła poziom plus 11 proc.

Czytaj więcej

Rynek pracy wraca do normy. Te zawody cieszą się wzięciem

Tak dobrych perspektyw na polskim rynku pracy nie było już dawno. W porównaniu z III kwartałem tego roku prognoza netto wzrosła o 3 pkt proc., a w porównaniu z sytuacją rok wcześniej – o 7 pkt proc. (wówczas wynosiła zaledwie plus 4 proc.) i obecnie jest najwyższa od I kw. 2019 r. – Wyniki naszych badań potwierdzają, że optymizm polskich pracodawców rośnie, a chęć rozbudowywania zespołów jest wśród nich coraz silniejsza – komentuje Iwona Janas, dyrektor generalna ManpowerGroup w Polsce. – Odsetek firm, które w najbliższych miesiącach planują zatrudniać nowych pracowników, wrócił do wskazań notowanych przez nas w okresie rekordowego zapotrzebowania na pracowników – zaznacza.

Ciekawe, że na tle 26 innych krajów, gdzie ManpowerGroup prowadzi swoje cykliczne badania, plany rekrutacyjne polskich firm wydają się wstrzemięźliwe i plasują się raczej w końcówce zestawienia. Przykładowo prognoza netto zatrudnienia na IV kwartał tego roku w Holandii wynosi aż 40 proc., we Francji – 37 proc. W takich krajach jak Irlandia, Hiszpania i Wielka Brytania wskaźnik ten sięga powyżej 30 proc., a w Niemczech – 28 proc. Mniejsze niż w Polsce zapotrzebowanie na ręce do pracy deklarują już tylko pracodawcy z Czech, Słowacji, Węgier, Szwajcarii oraz RPA. Warto jednak zaznaczyć, że rynki pracy naszego regionu Europy łagodniej zniosły kryzys pandemiczny, więc i odbicie jest łagodniejsze.

Wracając do Polski – warto zaznaczyć, że największe plany rekrutacyjne mają duże przedsiębiorstwa (zatrudniające ponad 250 pracowników). W tym sektorze prognoza netto zatrudnienia wynosi 18 proc. i zbliża się do poziomu, jaki osiągała przed pandemią. Dla średnich i małych organizacji to odpowiednio 11 i 10 proc., zaś najbardziej ostrożne plany mają mikroprzedsiębiorstwa – tylko 5 proc. na plus.

Największe zapotrzebowanie na pracowników widać w produkcji przemysłowej oraz budownictwie (tu prognoza netto zatrudnienia wyniosła po 20 proc.). Oznacza to, że chęć pozyskiwania nowych pracowników w budownictwie jest najwyższa od trzech lat, a w sektorze produkcji przemysłowej – od dwóch.

Duże zapotrzebowanie na ręce do pracy zgłaszają również restauracje i hotele (14 proc.), które po długim okresie stagnacji już drugi kwartał z rzędu zamierzają dość intensywnie rekrutować. Mniejsza konkurencja o pracowników będzie odczuwana w sektorze innych usług, handlu detalicznym i hurtowym oraz finansach i usługach dla biznesu (prognoza netto poniżej 10 proc.), choć nadal perspektywy znalezienia zatrudnienia w tych sektorach będą stosunkowo optymistyczne.

W ujęciu regionalnym warto zwrócić uwagę, że praktycznie w całej Polskie więcej jest firm, które chcą zatrudniać, niż tych, którzy chcą zwalniać. Niemniej widać dosyć spore różnice. Obecnie liderem pod względem szans dla kandydatów są region południowy oraz centralny (odpowiednio 15 i 14 proc.). Najmniejsze, choć również niemałe zapotrzebowanie zgłaszają firmy z północnej oraz wschodniej Polski (7 i 6 proc.).