Domagoj Balja z miasteczka Garešnica w północno-wschodniej Chorwacji wyjaśnił, że cały pomysł wziął się z rosnącego zainteresowania klientów kupujących jego miód, jak powstaje, gdy w pszczelarstwie na świecie pojawiła się tendencja spadku pszczelich rojów — pisze Reuter.

Na targu często pytali go ludzie, „czy to naprawdę miód domowej roboty? ” Jako doświadczonych pszczelarzy to nas denerwowało, czasem nawet obrażało. Wtedy żona i ja wpadliśmy na pomysł, by pokazać ludziom, jak to działa z ich własnymi ulami — powiedział Balja z rodziny o długiej tradycji pszczelarskiej.

Jego rodzina oferuje chętnym do własnego miodu trzyletnią umowę za 2500 kuna (325 euro). — Kupują od nas ul, a my dbamy o niego dla nich i w ciągu tych 3 lat połowa miodu jest ich. Wspólnie zbieramy miód z ula. W dobrych czasach jeden ul może dać ok. 30 kilo rocznie — wyjaśnił.

Czytaj więcej

Technologia AI pomoże pszczelarzom wykrywać wzorce zachowań owadów i chronić ich kolonie.
Sztuczna inteligencja uratuje pszczoły

Obecnie 25 klientów ma swoje ule u tego rolnika, większość to mieszkańcy chorwackich miast, ale niektórzy pochodzą z daleka, geograficznie i zawodowo — jest wśród nich pilot z Dubaju i trener piłkarski z Dżiddy. — Nasza praca nie polega na łatwym zwiększaniu zysku, ale na uczeniu ludzi, na czym polega zajmowanie się pszczołami — powiedział Balja, który chciałby mieć docelowo 40 klientów pszczelich hoteli.

Po 3 latach umowy klienci mogą zabrać swe ule dokąd zechcą, ale może okazać się, że to nie takie proste. Nena Salopek kupiła ul w zeszłym roku i dotąd zebrała dla siebie 4 kilo miodu. Ma doskonały smak — stwierdziła, choć niepokoją ją skutki zmiany klimatu, nawozy sztuczne i środki chwastobójcze.

Pszczelarz Balja twierdzi, że bieżący rok jest najgorszy od kilkudziesięciu lat, po mrozie i śniegu na wiosnę. — Musieliśmy wtedy dokarmiać pszczoły, żeby przeżyły. Tego nigdy przedtem nie było — powiedział.