Prezes PiS tłumaczy:

Marsz pamięci o stanie wojennym, o Solidarności z tamtego okresu, który był także – a jeśli spojrzeć na to z perspektywy historycznej przede wszystkim – zrywem niepodległościowym. I właśnie to słowo, to pojęcie, ta wartość, jaką jest niepodległość, łączy tę tematykę z tą współczesną, do której też będziemy się odnosić. Chodzi o zagrożenie dla niepodległości polskiej dzisiaj. 

Kaczyński uzasadnia:

Nie można lekceważyć takich wydarzeń jak wystąpienie w stolicy obcego państwa urzędującego ministra spraw zagranicznych, który ot tak sobie stwierdza, że jesteśmy gotowi wyrzec się części polskiej suwerenności. A jeśli bliżej przyjrzeć się tym planom i wziąć te ograniczenia suwerenności, które i tak przyjęliśmy wchodząc do Unii Europejskiej, to można chyba powiedzieć bez przesady, że po prostu - wyrzec się suwerenności. To porównanie do stanów amerykańskich jest tutaj wielce charakterystyczne. Stany w USA w sensie prawa międzynarodowego, nie mają charakteru podmiotu, nie są suwerenne. Przeciwko temu chcieliśmy zaprotestować. I ten protest łączy się w sposób zupełnie bezpośredni z tym elementem rocznicowym. 

Były premier zauważa, że wszyscy przywódcy państw europejskich przed rozpoczynającym się dziś szczytem Unii Europejskiej przedstawili swoje stanowiska przed parlamentami ich krajów. Poza Donaldem Tuskiem:

To są dwie sprawy, które mimo 30 lat ciągle pozostają aktualne. To, że one pozostają aktualne dzisiaj, jest niesłychanie smutne, bolesne, ale jest faktem. Faktem, do którego trzeba się ustosunkować. Stąd ta deklaracja i stąd marsz.

I być może z tego powodu mamy do czynienia z różnymi rodzajami wypowiedziami, które w gruncie rzeczy godzą w prawa obywateli do demonstracj. (...) Chcą nadać temu przedsięwzięciu charakter, który ma być przez społeczeństwo odrzucony, jakieś awantury, działania zmierzającego do zakłócenia porządku publicznego.

To przedsięwzięcie takiego charakteru nie ma. To obecny premier najwyraźniej bardzo boi się tej rocznicy, boi się tej sprawy, boi się jakiejkolwiek aktywności społecznej. Dlaczego się boi?

Kaczyński zaproponował, by zapytać o to Donalda Tuska.