Zamieszanie wokół reformy emerytalnej – bo w przeważającej większości nie zasługuje to na miano debaty – pokazało, że nie istnieje w tej chwili żaden język dyskusji nad najważniejszymi problemami stojącymi przed Polską.
Platforma Obywatelska przyzwyczaiła się przez pięć lat do sprowadzenia wszystkiego do paradygmatu obrony Polski przed Kaczyńskim albo zapobieganiu skutkom kryzysu (co właściwie wychodzi na jedno). Nie potrafi więc przedstawiać Polakom żadnych ambitnych planów, jeśli nie są one wprost lub pośrednio związane z wojną polsko-polską. Dokładnie tą samą narracją, ale au rebours posługuje się PiS. Pomysły Platformy z definicji są dla niej zbrodnicze, wypływają z planów eksterminacji Polaków, zaprzedania interesów narodowych i w ogóle zdrady. Słowo zdrada padło z ust polityków PiS od ostatnich wyborów tyle razy, że przestaje powoli robić na kimkolwiek wrażenie.