Operacje wpływu wykorzystują słabości instytucji, nasze emocje i potrzebę bezpieczeństwa. Jeśli chcemy chronić państwo, musimy nauczyć obywateli rozpoznawać manipulację w chwilach kryzysu. Tej edukacji potrzebują zarówno młodzi, jak i dorośli.
W ostatnich dniach obserwujemy potężną spiralę paniki wywołaną nieprawdziwymi informacjami. Pamiętamy pandemię i wykupywanie papieru toaletowego, historie o „Niebieskim Wielorybie” oraz kolejki na stacjach paliw po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny na Ukrainie. Niepewność rodziła potrzebę kontroli, choć działania nie zawsze zwiększały bezpieczeństwo.
Panika wokół „krwawego piątku” pokazała ten mechanizm ponownie. Rodzice zatrzymywali dzieci w domach, pojawiały się naciski na zawieszanie zajęć w szkołach, a anonimowe ostrzeżenia krążyły szybciej niż ich weryfikacja. Prawdziwe incydenty przemocy wymagają poważnej reakcji. Nie oznacza to jednak, że każda wiadomość o kolejnym ataku jest prawdziwa. Poważne traktowanie zagrożeń nie może oznaczać bezkrytycznego traktowania informacji o nich.
Środowisko cyfrowe przesuwa granice zachowania dzieci
Od pandemii obserwuję niepokojące zjawiska wśród młodzieży: kontakt z brutalnymi treściami, presja grupowa i brak poczucia kontroli w środowisku cyfrowym wpływają na radykalizację kolejnych pokoleń. Media społecznościowe ułatwiają dzieciom dostęp do pornografii, przemocy i skrajnych treści. Kiedy słyszę na przystanku dwie dziesięciolatki rozmawiające o brutalnych materiałach seksualnych obejrzanych w internecie, pytam, kiedy uznaliśmy to za zwyczajny element dzieciństwa? Algorytmy premiujące zaangażowanie, natychmiastową gratyfikację i presję rówieśników współtworzą środowisko, w którym młodzi uczą się relacji i granic zachowania. Albo może raczej braku tych granic.
Czytaj więcej
Radykalizacja młodzieży – nie ulega wątpliwości, że inspirowana – pcha rodziców do działania, czyli nieposyłania swoich pociech do szkół. Co się wy...
Dużą częścią tego problemu są gry internetowe, które, wbrew naiwnym opiniom, nie są wyłącznie niegroźną rozrywką. Psychologia opisuje zjawiska takie jak habituacja i desensytyzacja, czyli przyzwyczajanie się do bodźców i osłabienie reakcji na nie. W mojej ocenie wieloletnie oswajanie z obrazami zadawania ran i zabijania nie jest wychowawczo neutralne. Nie twierdzę przy tym, że gry automatycznie prowadzą do realnej przemocy, ale czynią ją czymś zwyczajnym.
Dlatego zakaz smartfonów w szkołach to dopiero początek pracy. Potrzebujemy skuteczniejszego egzekwowania obowiązków platform, ale też edukacji rodziców i bardziej rozsądnego wprowadzania dzieci w świat sieci. Inicjacja do korzystania z internetu odbywa się w Polsce dużo za wcześnie. Smartfon dla dziecka to nienajlepszy pomysł, jeśli chcemy, by mogło rozwijać się w sposób zrównoważony, bez niebezpiecznych zachęt ze strony osób zainteresowanych czymś znacznie poważniejszym niż zdobywanie jego uwagi.
Werbunek obcych służb zaczyna się od relacji
Z perspektywy bezpieczeństwa szczególnie groźne jest wykorzystanie gier, komunikatorów i mediów społecznościowych do manipulowania młodymi ludźmi przez obce służby. Nakłanianie do podpalenia, sabotażu infrastruktury krytycznej czy innego przestępstwa nie musi zaczynać się od rozkazu. Może zacząć się od wspólnej gry i wymiany komentarzy na TikToku, a potem systematycznego budowania zaufania, poczucia wyjątkowości, przynależności i sprawczości. Granice przesuwa się stopniowo, czasem dodając obietnicę pieniędzy lub uznania.
To mechanizmy trudne do rozpoznania nawet dla dorosłych, a co dopiero dla nastolatków szukających akceptacji. Obce służby mogą wykorzystywać takie podatności, choć nie każdy incydent przemocy jest inspirowany z zewnątrz. Właśnie dlatego profilaktyka cyfrowego werbunku musi zacząć się przed przestępstwem, nie dopiero po nim.
Bezpieczeństwo zaczyna się przed kryzysem
W teorii od lat wzmacniamy służby, procedury i zdolność reagowania na incydenty. Słusznie, bo Polska mierzy się z działaniami poniżej progu wojny: cyberatakami, dezinformacją, sabotażem i próbami werbunku. Ale nasze społeczeństwo pozostaje nieświadome tych procesów i podatne na zastraszanie.
Dlatego potrzebujemy powszechnej, praktycznej edukacji budującej odporność. Ludzie muszą wiedzieć, jak rozpoznać zagrożenie, gdzie je zgłosić, skąd czerpać wiarygodne informacje i co rzeczywiście zrobić, kiedy sytuacja staje się niebezpieczna. Wiedza zmniejsza bezradność, a przećwiczone zachowania pomagają nie ulegać panice. Ale trzeba je ćwiczyć, a nie tylko o nich mówić!
Potrzebujemy edukacji dotyczącej radykalizacji, terroryzmu, werbunku i operacji wpływu. Atrakcyjnej, interaktywnej i wymagającej realnego finansowania edukacji. Tymczasem zbyt często kończy się na pogadance lub jednorazowym warsztacie z fact-checkingu. A niezbędne jest, żeby uczniowie, nauczyciele i rodzice ćwiczyli konkretne sytuacje oraz pamięć ciała i umysłu. Który nastolatek lub dorosły ostatnio miał szkolenie z radzenia sobie w sytuacji ataku nożownika albo zagrożenia ładunkiem wybuchowym? Kiedy ostatnio ćwiczyliśmy zachowania związane z paniką tłumu lub byciem w sytuacji zakładniczej? Najwyższy czas, żeby to powiedzieć wprost – te kompetencje mogą uratować życie nam i naszym dzieciom, i czas, kiedy nie musieliśmy ich tym stresować, niestety minął. Szkolenia tego typu powinny być prowadzone przez kompetentne osoby, w sposób atrakcyjny i aktywny oraz dostosowany do wieku, bez epatowania przemocą i bez wywoływania dodatkowego lęku. Ale muszą być regularne, praktyczne i bez telefonu.
Czytaj więcej
Na razie rodzice nie posyłają dzieci do szkół, a jutro mogą zacząć tankować na zapas, skupować sól i wybierać gotówkę z bankomatów. Jak błędna poli...
Tak samo ważny jak znajomość procedur jest trening regulacji emocji. W sytuacji kryzysowej silny lęk może ograniczać zdolność do oceny informacji i podejmowania decyzji. Dlatego musimy ćwiczyć nie tylko zachowania związane z reagowaniem fizycznym, ale także umiejętność opanowania automatycznej reakcji na stres. Rozpoznawanie własnych emocji, świadome ograniczenie napływu bodźców (nadreaktywności i przebodźcowania) oraz powrót do równowagi to kompetencje, które można rozwijać poprzez regularne ćwiczenia. Nie wystarczy powtarzać ludziom, żeby zachowali spokój. Trzeba ich nauczyć, jak to zrobić.
Odpowiedzialność nie kończy się jednak na edukacji. W sposób szczególny spoczywa również na mediach i politykach. W trakcie kryzysu państwo powinno zapewnić czytelne kanały ostrzegania i spójne komunikaty, a media mają szczególny obowiązek nie podkręcać emocji. Na razie tu też ponosimy porażkę. Politycy rzadko stosują się do obowiązującego poradnika, czyli „Księgi komunikacji kryzysowej”, stawiając doraźne korzyści polityczne ponad odpowiedzialną komunikację strategiczną. A media? Sensacyjny nagłówek, powtarzanie wciąż tego samego newsa o agresji bardzo często niepotrzebnie zwiększają chaos. W kryzysie potrzebujemy jasnego oddzielania faktów od opinii, regularnych aktualizacji zamiast klikalności kolejnych newsów, uczciwego przyznawania, czego jeszcze nie wiadomo, i tonowania emocji. Odpowiedzialne informowanie nie polega na ukrywaniu zagrożeń, lecz na przekazywaniu ich w sposób, który pomaga obywatelom podejmować racjonalne decyzje.
Higiena cyfrowa to też bezpieczeństwo
Warto wreszcie powiedzieć głośno: w warunkach kryzysu umiejętność czasowego odłączenia się od informacyjnego szumu staje się elementem naszego bezpieczeństwa. Nieustanne odświeżanie wiadomości nie zwiększa kontroli nad sytuacją. Często jedynie podtrzymuje napięcie, utrudnia racjonalną ocenę informacji i zwiększa podatność na manipulację.
Czytaj więcej
Pracownik Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, który przy wysyłce alertu pomylił lubelskie z lubuskim, został przesunięty na inne stanowisko. RCB ma t...
Musimy nauczyć się świadomie zarządzać nie tylko emocjami, ale również własną uwagą. Ograniczać ekspozycję na sensacyjne treści, wyciszać nakręcające emocje grupy i powstrzymywać się od rozpowszechniania niezweryfikowanych alarmujących newsów. Oczywiście w sytuacji rzeczywistego zagrożenia należy reagować zgodnie z zaleceniami odpowiednich służb, a na ich oficjalnych stronach można znaleźć wiarygodne informacje. Ale można w tym celu wyznaczać sobie czas na sprawdzanie oficjalnych komunikatów. Scrollowanie nie jest wskazane w takich momentach.
Cyfrowe odłączenie w czasie kryzysu nie oznacza ignorowania zagrożenia. Oznacza odzyskanie kontroli nad tym, jak na nie reagujemy. Największym sukcesem operacji wpływu nie zawsze jest przekonanie ludzi do kłamstwa. Czasem wystarczy, że pod wpływem nakręcanego lęku sami zaczną zachowywać się zgodnie z intencjami manipulatora. Dlatego musimy nauczyć się nie tylko rozpoznawać zagrożenia, ale również świadomie zarządzać własnymi reakcjami. To odpowiedzialność państwa, mediów, szkół, rodziców i każdego z nas. Bez odpornego społeczeństwa nie będzie naprawdę odpornego państwa.
Klaudia Rosińska
Medioznawca, pedagog, teolog. Absolwentka Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego oraz Akademii Pedagogiki Specjalnej, odbyła także półroczny staż badawczy w Uniwersytecie w Toronto. Laureatka stypendium Ministra Edukacji i Nauki dla wybitnych młodych naukowców w dyscyplinie nauki o komunikacji społecznej i mediach. Adiunkt w Akademii Kultury Społecznej i Medialnej. Członkini Polskiego Towarzystwa Komunikacji Społecznej oraz Polskiego Towarzystwa Bezpieczeństwa Narodowego. Autorka książek na temat dezinformacji, zwłaszcza publikacji „Fake news. Geneza, istota, przeciwdziałanie”, oraz artykułów naukowych na temat psychologicznej podatności na dezinformację. W latach 2022–2024 ekspert ds. przeciwdziałania dezinformacji w NASK Państwowym Instytucie Badawczym oraz analityk w Centrum Badań nad Bezpieczeństwem w Akademii Sztuki Wojennej. Współautorka audycji „News albo fake news? Oto jest pytanie!” w Programie Trzecim Polskiego Radia. Jej zainteresowania analityczne oraz badawcze koncentrują się wokół następujących obszarów: analiza jakościowa przekazów medialnych, techniki manipulacji w mediach, rosyjskie i chińskie operacje wpływu, podatność na dezinformację w wymiarze indywidualnym i społecznym, budowanie kompetencji krytycznego myślenia w społeczeństwie obywatelskim, wpływ rozwoju technologicznego (zwłaszcza AI) na rozwój poznawczy człowieka oraz przemiany społeczne