Michał Gulczyński: Z Konfederacji łatwo się nie wyrasta

Poparcie dla partii Mentzena i Bosaka może jeszcze wzrosnąć – mówi Michał Gulczyński, doktorant na Uniwersytecie Bocconiego w Mediolanie.

Publikacja: 29.03.2023 03:00

Współprzewodniczący Rady Liderów Konfederacji, Sławomir Mentzen (Nowa Nadzieja) i Krzysztof Bosak (R

Współprzewodniczący Rady Liderów Konfederacji, Sławomir Mentzen (Nowa Nadzieja) i Krzysztof Bosak (Ruch Narodowy)

Foto: Zbyszek Kaczmarek/REPORTER

W sondażu Ipsos dla TOK.fm i Oko.press 36 proc. mężczyzn w wieku 18–39 lat zadeklarowało poparcie dla Konfederacji. W tej samej grupie kobiet było tylko 8 proc. Skąd taka różnica?

Bardzo podobne wyniki mieliśmy cztery lata temu w czasie wyborów do Parlamentu Europejskiego, a później przy okazji wyboru prezydenta. Jeżeli kogoś to zaskakuje, to przespał ostatnie pięć lat. Już parę lat temu pisałem o polaryzacji płci w młodym pokoleniu.

Czytaj więcej

Poseł Konfederacji: Tusk i Kaczyński zasługują na jedną celę

Skąd wziął się tak wysoki wzrost Konfederacji w sondażach?

W ciągu ostatniego roku poparcie dla Konfederacji było wyraźnie niższe. Był to wynik tego, że rozpoczęła się wojna w Ukrainie. A część polityków Konfederacji miała wyraźnie prorosyjskie poglądy i wypowiedzi, które nie są popularne i akceptowane w społeczeństwie. Teraz obserwujemy powrót poparcia, które może jeszcze wzrosnąć. Są trzy powody, przez które poparcie dla Konfederacji rośnie: antyestablishmentowość, liberalizm gospodarczy i sprawy światopoglądowe. Janusz Korwin-Mikke od kilkunastu lat mówił o tzw. bandzie czworga i socjalistycznej grupie trzymającej władze. Konfederacja pokazuje, że jest partią, która jest przeciwko wszystkim politykom i można na nią zagłosować w proteście przeciwko klasie politycznej.

Kojarzy mi się to z hasłem kibiców „nienawidzimy wszystkich”. Czy to równie silny przekaz?

To nie musi być od razu nienawiść. Wystarczy uznanie, że politycy nas nie reprezentują. Podobnie było w przypadku Szymona Hołowni, który – podczas wyborów prezydenckich – zagospodarował część elektoratu, która mówiła, że nie ma na kogo zagłosować. Zawsze te głosy przejmowała nowa partia, która pojawiała się w Polsce co wybory parlamentarne, np. Nowoczesna, Kukiz’15 i Wiosna. Na razie żadna nowa opcja polityczna się nie pokazała. Dlatego Konfederacja może teraz zagospodarować tych wyborców, tzw. elektorat protestu.

Czytaj więcej

Najnowszy sondaż: Konfederacja wyprzedziła Polskę 2050 i Lewicę

Ale Konfederacja nie jest nieznaną siłą, a teraz walczy o to, żeby być trzecią siłą w polskim parlamencie.

Konfederacja jest partią o wyrazistych poglądach, ale jednocześnie trafia do różnych typów elektoratu. Jedną grupą wyborców są gospodarczy liberałowie, którzy chcą zlikwidować podatki, a drugą nacjonaliści i konserwatyści. Konfederacja odnawia swój wizerunek. Odsunięto w cień Janusza Korwin-Mikkego i Grzegorza Brauna. Zamiast nich mamy świeżą i nową twarz Sławomira Mentzena, który robi furorę wśród młodych odbiorców na TikToku. Odnotowuje on aż 20 milionów odsłon miesięcznie. Mentzen odstaje od wszystkich obecnych polityków, poza Donaldem Tuskiem.

Mówi jasno: „pracuj, a będziesz miał i nikt ci tego nie zabierze”.

Michał Gulczyński o Sławomirze Mentzenie

Jaka jest wiadomość Sławomira Mentzena do wahających się wyborców?

Przede wszystkim jest to przekaz liberalno-gospodarczy. Jego wiadomość zakodowana jest w nazwie jego partii – „Nowa Nadzieja”. W polityce bardzo ważne jest, żeby dawać społeczeństwu nadzieję i mieć wizję przyszłości. Wyborcy muszą widzieć, na co głosują i jak będzie wyglądać ich przyszłość. Sławomir Mentzen kreuje się na przedsiębiorcę i człowieka sukcesu – trochę jak Donald Trump. Mówi jasno: „pracuj, a będziesz miał i nikt ci tego nie zabierze”. Przekonuje, że „każdy będzie żył dostatnio, gdy państwo nie będzie przeszkadzać”. Daje bardzo proste recepty na skomplikowane problemy, np. zmniejszenie podatków i uproszczenie systemu podatkowego.

Czytaj więcej

Co zrobi Konfederacja? Korwin-Mikke nie wyklucza koalicji z PiS ani z PO

Trochę jak Unia Polityki Realnej, która cieszyła się popularnością wśród osób młodych i tych, które miały swoje biznesy?

Tak, tylko poparcie dla Konfederacji jest większe niż w przypadku UPR-u. Kiedyś mówiono, że wyborcy wyrastają z głosowania na Korwina. To oznaczało, że przeciętny wyborca Korwina to gimnazjalista. Teraz już tak nie będzie, nie ma co liczyć, że wyborcy Konfederacji masowo dojrzeją i wyrosną z liberalizmu gospodarczego. Zmienił się nasz styl życia przez ostatnie trzydzieści lat. Znacznie później zakładamy rodziny, w związku z czym mężczyźni później się żenią i mają dzieci. To sprawia, że później zaczynają doceniać takie rzeczy jak przedszkola i publiczną służbę zdrowia. W tym czasie ich poglądy się stabilizują, co sprawia, że pozostają przeciwni inwestowaniu państwa w rodziny. Nie zgadzają się z takimi programami jak 500+ oraz 13. i 14. emerytura. Są także przeciwko temu, co proponuje teraz opozycja, czyli „babciowemu” i „wdowiej rencie”. Dlatego że dla mężczyzny wizja emerytury jest daleka i niepewna – co czwarty mężczyzna nie dożywa wieku emerytalnego.

—współpraca Karol Ikonowicz

W sondażu Ipsos dla TOK.fm i Oko.press 36 proc. mężczyzn w wieku 18–39 lat zadeklarowało poparcie dla Konfederacji. W tej samej grupie kobiet było tylko 8 proc. Skąd taka różnica?

Bardzo podobne wyniki mieliśmy cztery lata temu w czasie wyborów do Parlamentu Europejskiego, a później przy okazji wyboru prezydenta. Jeżeli kogoś to zaskakuje, to przespał ostatnie pięć lat. Już parę lat temu pisałem o polaryzacji płci w młodym pokoleniu.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Publicystyka
Rusłan Szoszyn: Tomasz Szmydt napuszczony na polską ambasadę w Mińsku. Dlaczego Aleksandr Łukaszenko to robi?
Publicystyka
Sondaż: Komisja ds. badania wpływów rosyjskich dzieli Polaków. Wyborcy PiS przeciw
Publicystyka
Jerzy Haszczyński: Polska była proizraelska, teraz głosuje w ONZ za Palestyną
Publicystyka
Artur Bartkiewicz: Czy sprawa sędziego Tomasza Szmydta najbardziej zaszkodzi Trzeciej Drodze i Lewicy?
Publicystyka
Bogusław Chrabota: Jarosław Kaczyński podpina się pod rolników. Na dłuższą metę wszyscy na tym stracą