- System informatyczny PKW działa! - podała we wtorek o godz. 5.36 Informacyjna Agencja Radiowa. Komisja poinformowała o tym w komunikacie, powołując się na informację od firmy Nabino, do której wyborczy system informatyczny należy. W poniedziałek PKW musiała na kilka godzin wstrzymać liczenie głosów w niektórych obwodach wyborczych, a jeszcze przed północą jej członkowie nie mieli pewności czy system ruszy, gdyż wcześniejsze zapewnienia,że będzie sprawny okazywały się przedwczesne.
Wtorkowa prasa prześciga się w krytyce PKW z tego powodu.
- Tematem dnia były wczoraj (w poniedziałek) nie wyniki wyborów, ale niesprawność systemu informatycznego. Opozycja mówi, że podważa to rzetelność wyborów - pisze „Gazeta Wyborcza" na pierwszej stronie („Straszny blamaż PKW").
Czy tylko opozycja? To nie pierwsze zastrzeżenia do PKW, przypomnijmy choćby podejrzanie wysoką liczbę nieważnych głosów w wybranych obwodach podczas poprzednich wyborów. Obecna klapa nowego systemy informatycznego jest kolejnym sygnałem, że procedura liczenia głosów może budzić wątpliwości co do jej przeźroczystości.
W „Super Expressie" na uwagę, że premier Ewa Kopacz podczas wieczoru wyborczego stwierdziła, że nie będzie krytykować PKW i dopatrywać się fałszerstw wyborczych, Wiktor Świetlik, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy odpowiada: - Platforma Obywatelska twierdzi, że w Polsce przez ostanie lata nie było afer, życie publiczne jest przejrzyste, a państwo doskonale zarządzane. Zaklinanie rzeczywistości jest rzeczą przyjemną, ale raczej dla cyrkowca bądź pokazującego dzieciom sztuczki magika. Szefowej rządu nie przystoi („Bałagan w PKW dowodem na rozkład państwa").
Filip Memches, w „Rzeczpospolitej"
porównuje wpadkę wyborczego system informatyczny z kłopotami pasażerów pendolino - pociągu wysokich prędkości, którzy nie mogą zarezerwować dla siebie w nim miejsc. - Obie te sytuacje ilustrują to, jak przebiega modernizacja Polski. Niby doganiamy Zachód – nie brakuje optymistów, którzy twierdzą, że już go dogoniliśmy – a jednak wciąż tkwimy w peerelowskiej przeszłości. Przesada? Przyjrzyjmy się chociażby ludziom, którzy odpowiadają za przeprowadzenie wyborów w Polsce. Nie chodzi, oczywiście, o lustrowanie życiorysów członków PKW, ale o zwrócenie uwagi na to, z jakiej epoki pochodzą ich doświadczenia i przyzwyczajenia („
").