Proces 81-letniego Billa Cosby'ego, nazywany kamieniem milowym akcji #MeToo, toczył się od 2015 roku.

O molestowanie seksualne oskarżyło amerykańskiego komika prawie 60 kobiet, ale wszystkie sprawy oprócz przypadku Andrei Constand uległy przedawnieniu - większość z nich miała miejsce w latach 60.

Cosby w 2004 roku podał kobiecie środki oszałamiające, a następnie ją zgwałcił. Po dzisiejszym wyroku został uznany za agresywnego drapieżnika seksualnego i wpisany na listę zarejestrowanych przestępców seksualnych. Będzie poddany sesjom terapeutycznym do końca życia.

Pierwszy proces  przeciwko Cosby'emu został umorzony. Po ponadpięćdziesięciogodzinnej naradzie ława przysięgłych przyznała, że nie jest w stanie uzgodnić stanowiska.

Komikowi groziło, że za każdy z trzech aktów przemocy seksualnej, którego się dopuścił wobec Constand, dostanie 10 lat więzienia. Dla 81-letniego obecnie Cosby'ego oznacza to dożywocie. Mógł też usłyszeć znacznie łagodniejszy wyrok - areszt domowy, bo w przypadku przestępstwa, o które oskarżony jest Cosby nie wyznaczono minimalnej kary.

Cosby zaprzeczył jakiemukolwiek niewłaściwemu postępowaniu. W maju tego roku komik został usunięty z przyznającej Oscary Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej. Podobną decyzję podjęto wobec Romana Polańskiego.

Cosby'emu sędzia odmówił skorzystania z kaucji na czas rozpatrywania apelacji. Jego obrońcy chcieli, by w tym czasie był zastosowany wobec niego areszt domowy.