- Wyglądał na niezadowolonego, złościł się, krzyczał coś o tym, że padł ofiarą plagiatu - powiedziała dziennikarzom kobieta będąca świadkiem zatrzymania 41-letniego podpalacza.

"Gińcie" - krzyczał mężczyzna, który w czwartek ok. godz. 10.30 czasu lokalnego podpalił budynek Kyoto Animation, rozlewając niezidentyfikowany dotąd płyn.

W chwili zatrzymania mężczyzna miał przyznać się policjantom do podpalenia i powiedzieć, że Kyoto Animation ukradło mu fabułę powieści.

Podejrzany uległ poparzeniom. Znajduje się w szpitalu, pilnowany przez funkcjonariuszy.

Jak donoszą japońskie media, mężczyzna przypominający wyglądem podejrzanego był przed pożarem widziany na stacji paliw z dwoma 20-ltrowymi kanistrami.

W pożarze w Kioto zginęły 33 osoby, 10 rannych jest w stanie krytycznym. Większość ofiar znaleziono na schodach prowadzących z trzeciego piętra na dach. Jak ustalili strażacy, drzwi na dach były zamknięte, można je było otworzyć z zewnątrz. W momencie wybuchu pożaru w budynku znajdowało się 74 ludzi. Ogień dogaszono w piątek rano, po ok. 20 godzinach.

Pod względem liczby ofiar to najtragiczniejszy pożar w Japonii od 1 września 2001 r., gdy prawdopodobnie na skutek podpalenia w dzielnicy Kabukicho w Tokio zginęły 44 osoby.

Założone w 1981 r. studio KyoAni znane jest w Japonii z serii anime o licealistkach, takich jak "Melancholia Haruhi Suzumiyi", "Lucky Star" i "K-On!".