Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaki był szczegółowy przebieg pierwszego w Polsce ataku typu „active shooter”, który rozegrał się w sercu Krakowa.
- Co wiemy o sprawcy masakry i dlaczego śledczy badają wątek jego możliwych radykalnych poglądów.
- Jaką rolę w powstrzymaniu napastnika odegrali dwaj młodzi funkcjonariusze z krótkim stażem służby.
- Jakie luki w systemie bezpieczeństwa, od przepisów dotyczących posiadania broni po radykalizację młodych ludzi, ujawniła ta tragedia.
To tragedia bez precedensu. 24-letni Michał O. z Ostrowca Świętokrzyskiego uzbrojony w karabin maszynowy AR-15 w ciągu zaledwie kilku minut zastrzelił w sobotnie popołudnie w Krakowie sześć osób. Kolejne 16 ranił. Śmiertelny rajd zaczął na Rynku Głównym. Postrzelony przez dwóch próbujących obezwładnić go policjantów, przeszedł kilka operacji ratujących życie. Jego stan jest krytyczny.
Ofiar 24-latka byłoby więcej, gdyby nie determinacja dwóch młodych policjantów z komisariatu I przy Rynku Głównym. To oni byli na miejscu pierwsi i zaczęli nierówną walkę z zamachowcem. Mieli broń krótką, w przeciwieństwie do Michała O. nie mieli kamizelek kuloodpornych. Obaj funkcjonariusze zostali postrzeleni. Jeden z nich trafił na stół operacyjny z przestrzelonym płucem (ma trzy rany postrzałowe). Jest po operacji, w śpiączce farmakologicznej. – Ich stan jest ciężki, ale stabilny – mówił jeden z naszych rozmówców w niedzielę rano.
Czytaj więcej
Kraków budzi się po tragicznej sobocie, w której w strzelaninie na Rynku Głównym zginęło sześć osób, a 16 zostało rannych. Dwoje dorożkarzy walczy...
21 minut masakry w Krakowie
Wszystko rozegrało się w zaledwie 21 minut.
Michał O. wjechał czarnym Subaru na Rynek Główny w Krakowie o godz. 15 w sobotę 7 listopada. Ubrany w mundur typu moro, strzelał wprost z samochodu. Używał cywilnego karabinu maszynowego AR-15. To model, który oddaje strzały pojedyncze, a nie serią. – Gdyby było inaczej, mogłoby zginąć nawet kilkadziesiąt osób – podkreśla jeden z policjantów, z którym rozmawiała „Rz”.
Napastnik przejechał przez cały Rynek Główny, następnie ulicą Grodzką pod Wawelem, potem całą ulicę Stradomską. Został zatrzymany przez ścigających go policjantów na skrzyżowaniu ulicy Stradomskiej i Dietla. Około 1,7 km od Rynku.
Wcześniej, nie wysiadając z samochodu, oddawał strzały do przypadkowych osób. Postrzelił osobę na Małym Rynku, później na ulicy Stradomskiej, czyli poza ścisłym centrum miasta.
Dramaty rozegrały się na Rynku Głównym, najpierw na wylocie ulicy Sławkowskiej, potem pod sklepem Zara, czyli przy wylocie do ulicy Siennej, przy samym Kościele Mariackim.
– Na fasadzie sklepu naliczyłem 10 śladów po kulach, został naruszony granitowy mur w dwóch miejscach. Od strzałów zostały rozbite szyby. Przy tym sklepie udzielano pomocy osobom poszkodowanym, rannych reanimowano – relacjonuje w rozmowie z „Rz” Patryk Salamon, redaktor naczelny portalu LoveKrakow.pl.
Napastnik jechał ulicami, które w taki ciepły dzień jaki mieliśmy dzisiaj są najbardziej zatłoczone przez turystów. Zarówno Rynek, jak i ulica Grodzka, która doprowadza do Wawelu. Nie ma bardziej uczęszczanego miejsca w Krakowie, w weekendy jest tutaj wyjątkowy tłok
Pierwsze strzały padły ok. godz. 15. Wtedy policja otrzymała pierwsze zgłoszenie. Zamachowiec został ujęty o godz. 15.21. Film nagrany komórką przez jednego z przechodniów pokazuje, jak młody policjant oddaje do niego kilka strzałów, na koniec klęka i po chwili przewraca się na plecy. To on i jego kolega, z którym miał tego dnia służbę na komisariacie w śródmieściu, zatrzymali zamachowca.
– Napastnik jechał ulicami, które w taki ciepły dzień jak w tę sobotę są najbardziej zatłoczone przez turystów. Zarówno Rynek, jak i ulica Grodzka, która doprowadza do Wawelu. Nie ma bardziej uczęszczanego miejsca w Krakowie. W weekendy jest tutaj wyjątkowy tłok – zaznacza Salamon.
Śmiertelnymi ofiarami są 32-letni obywatel Wielkiej Brytanii, trzy Polki w wieku 61, 47 i 53 lat, 51-letnia kobieta niebędąca obywatelką Polski, której narodowości służby na razie nie podają oraz około 50-letni mężczyzna, obywatel Polski. Wśród rannych są obywatele Wielkiej Brytanii, Portugalii, Rosji, Niemiec i Austrii. W sobotniej strzelaninie ucierpieli dorożkarze, trzy kobiety i mężczyzna. – Ranne zostały cztery osoby, w tym dwie ciężko – poinformował Eryk Nęcek ze Stowarzyszenia Dorożkarzy Krakowskich. – Dwie osoby dalej są w śpiączce: kolega Piotr, który ma 50 lat, oraz koleżanka Basia, która dostała dwie kulki, jedną obok aorty, a drugą obok kręgosłupa – mówił Nęcek. Draśnięte przez kule zamachowca zostały także konie.
Zamachowiec miał glocka, czyli taki pistolet, jaki posiadają policjanci, oraz cywilną odmianę karabinka AR-15. Posiadał na nie pozwolenie, te dwie jednostki broni miał zarejestrowane na siebie. – To broń pochodzenia wojskowego, którą bez problemu można zamienić na strzelanie seriami. Mieliśmy dużo szczęścia, że sprawca jej nie przerobił – dodaje policjant.
W bagażniku miał dużo więcej broni, jak się później okazało, należącej do ojca. Była zarejestrowana jako broń sportową. Obaj byli pasjonatami strzelectwa. – Obniżono wymogi dla posiadaczy broni do celów prywatnych. Nie rozumiem, jak prawo może dopuszczać do posiadania arsenału broni w domu. Powinny być to zaledwie repliki broni, nic więcej – ocenia jeden z policjantów.
Jak podał szef Komendy Głównej Policji insp. Marek Boroń, pierwsza informacja o strzelaninie dotarła do służb o godz. 15:00:15. A już o godz. 15:03 doszło do wymiany ognia między sprawcą a dwoma policjantami na skrzyżowaniu ulicy Stradomskiej i Dietla. Za sprawcą masakry ruszyło dwóch policjantów. „Starszy posterunkowy Jakub Kulik i starszy posterunkowy Artur Morański to prawdziwi bohaterowie” – podał premier Donald Tusk. Jeden miał półtora roku stażu w policji, drugi dwa lata.
Portal LoveKraków zainicjował apel do prezydenta Krakowa o nadanie im tytułów honorowego obywatela Krakowa. Zbiórkę 3 mln zł podjął Krzysztof Stanowski, szef Kanału Zero. Opisał ją tak: „Dla bohaterów z Krakowa i ich rodzin. Dla ludzi, którzy zaryzykowali wszystko”. W ciągu kilkunastu godzin uzbierano blisko 2 mln zł. Wpłaty to od kilku złotych do nawet 100 tys. zł.
– Gdyby nie oni, liczba ofiar dzisiejszej masakry w Krakowie byłaby niewyobrażalna – napisał na portalu X Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości. – Stanęli oko w oko z terrorystą strzelającym z broni automatycznej, poszli na wymianę ognia i powstrzymali mordercę własnym ciałem.
Starszy posterunkowy Jakub Kulik to były żołnierz 18. Bielskiego Batalionu Powietrznodesantowego. Od 10 lat udziela się w Ochotniczej Straży Pożarnej.
W bloku w Ostrowcu znaleziono ciała rodziny zamachowca
Masakra, jakiej dokonał Michał O. w Krakowie, poprzedziła zabójstwo najbliższej rodziny sprawcy. Miał dokonać tego nad ranem w sobotę. Ich ciała znaleziono w mieszkaniu w bloku w centrum Ostrowca Świętokrzyskiego. W sobotę wieczorem służby ewakuowały wszystkich mieszkańców budynku.
- Ze względu na informacje, że zarówno sprawca, jak i jego ojciec posiadali broń palną, musieliśmy zachować szczególną ostrożność , stąd konieczność ewakuacji – mówi nam Kamil Tokarski, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach.
Policyjni kontrterroryści weszli do mieszkania Michała O. przed godz. 22. W środku znaleźli trzy ciała: rodziców oraz siostry sprawcy. Ze wstępnych oględzin wynika, że oddał po dwa strzały w głowę do każdej z ofiar, zastrzelił także dwa koty, które były w mieszkaniu. Rodzice i siostra zginęli w łóżkach, tam znaleziono ciała, prawdopodobnie zostali zamordowani we śnie. Wstępnie rozpytani sąsiedzi twierdzą jednak, że nie słyszeli odgłosów wystrzałów. Sprawca mógł użyć tłumika.
W niedzielę trwały przesłuchania bliższych i dalszych sąsiadów. – W mieszkaniu zabezpieczyliśmy siedem sztuk broni palnej, sprawdzamy na kogo została wydana i czy pochodzi z legalnych źródeł – wskazuje „Rz” Kamil Tokarski.
Czytaj więcej
Lawinowy wzrost wydanych pozwoleń na broń do ochrony osobistej. Powód: rosnące zainteresowanie obywateli, ale również funkcjonariuszy służb, którzy...
Policjanci przeszukali również piwnice oraz inne miejsca użytkowane lub powiązane ze sprawcą i jego rodziną.
Pod adresem zamieszkania Michała O. nie zarejestrowano żadnych interwencji związanych np. z przemocą czy zakłócaniem porządku. Z kolei sam sprawca nie przewijał się w żadnych policyjnych rejestrach. Nie był ani karany, ani notowany.
Motyw zabójcy? Służby przesłuchują świadków i przeczesują internet
Służby badają motyw sprawcy masakry. – Sprawdzamy informacje o nim. Jeden z policjantów znalazł ślady wskazujące na to, że sprawca może być ultralewicowy – znaleźli go, jak pozuje z flagami. Nie dorabiajmy ideologii do człowieka zaburzonego. On po prostu eliminował ludzi – słyszymy w krakowskiej policji.
Jeśli przeżyje, wzrastają szanse na wyjaśnienie, co mogło stać za jego decyzją o masowym zabójstwie, w tym własnej rodziny.
Michał O., jak ustaliły media, skończył zawodówkę, pracował jako tokarz. Należał do Klubu Strzeleckiego Świt Starachowice. Po tragicznej strzelaninie klub wydał oświadczenie, w którym złożył kondolencje rodzinom ofiar i zaznaczył, że jest „głęboko wstrząśnięty tragicznymi wydarzeniami, do których doszło w Krakowie”. Odnosząc się do przynależności Michała O., klub wskazał, że działalność szkoleniowa i sportowa klubu obejmuje „strzelectwo sportowe w konkurencjach statystycznych”. „Osoba ta nigdy nie była w naszym klubie szkolona w zakresie strzeleń dynamicznych, taktycznych ani bojowych” – podkreśla w oświadczeniu klub „Świt”.
Czytaj więcej
Zatrzymany na warszawskiej Woli 16-latek trzymał w domu m.in. maczety i przedmioty przypominające broń palną, miał też planować atak. Policja poinf...
Jak o Michale O. wypowiadają się jego sąsiedzi i rówieśnicy?
– Zamknięty, mało kontaktowy, „raz powiedział dzień dobry, innym razem nie” – wskazywał jeden z sąsiadów wypowiadający się w mediach. – Dziwny, chciał szokować, malował na czarno paznokcie – wspominali jego koledzy ze szkoły.
Żałoba w kraju oraz w Krakowie
Prezydent Krakowa Łukasz Gibała ogłosił żałobę na terenie miasta od niedzieli, 8 listopada, do środy, 11 listopada włącznie. Żałobę narodową – do wtorku 10 listopada – ogłosił prezydent Karol Nawrocki.
Śledztwo w sprawie zabójstwa wielu osób oraz przestępstwa o charakterze terrorystycznym wszczął małopolski wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej. Sprawca przeżył operację. Jest więc szansa na przesłuchania.
Czytaj więcej
Na gmachu Sejmu i wielu innych budynkach opuszczono do połowy flagi RP w związku z żałobą narodową po tragicznym zamachu terrorystycznym w Krakowie...
– To pierwszy w Polsce przypadek tzw. active shooter – mówi Tomasz Safjański, były policjant, doktor habilitowany nauk o bezpieczeństwie, profesor Akademii WSB. Jak podkreśla, obywateli od miesięcy przygotowywano na zagrożenie z zewnątrz: dywersję i sabotaż inspirowane przez obce państwo. – Państwo odpowiedziało wzmocnieniem wybranych obszarów kraju i podniesieniem gotowości służb. Tymczasem sprawcą ataku typu active shooter, rozumianego jako aktywne zabijanie ludzi w przestrzeni publicznej, niekoniecznie z użyciem broni palnej, może być młody Polak – stwierdza Safjański. I dodaje: – Pokazały to również ataki nożowników w szkołach. Nie reagujemy na radykalizację postaw młodych ludzi. Państwo skupione na wrogu z zewnątrz, nie dostrzega zagrożenia, które narasta w szkołach, na osiedlach i w sieci. Sprawcy tych ataków byli młodzi, byli Polakami i radykalizowali się na naszych oczach. A system nie zareagował na sygnały ostrzegawcze. Państwo musi być gotowe zarówno na sabotaż z zagranicy, jak i na atak, którego sprawcą jest jeden z naszych obywateli.
Active shooter: najwięcej przypadków w USA
Najtragiczniejszy i okupiony największą liczbą ofiar był atak w Las Vegas w 2017 r., w którym zginęło 60 osób, a ponad 400 zostało rannych od ran postrzałów lub odłamków. Najnowszy przypadek miał miejsce w Nowym Orleanie, gdzie 1 stycznia 2025 roku zamachowiec wjechał samochodem w tłum na Bourbon Street, po czym zaczął strzelać do ludzi i policjantów. Zabił 15 osób, a kilkadziesiąt ranił. Sprawca został zabity na miejscu przez policję. Sprawcą był islamistą powiązanym z ISIS., Shamsud-Din Jabbar. Przez 15 lat służył w amerykańskiej armii, w tym w Afganistanie.