Wyrok ogłoszony 17 marca 2026 r., o którym pisaliśmy już w „Rzeczpospolitej”, zapadł zgodnie z wnioskami prokuratury i oskarżyciela posiłkowego, którym jest ojciec Ewy Tylman. Obie strony domagały się uchylenia wyroku uniewinniającego wydanego przez Sąd Okręgowy w marcu 2025 r. Obrońcy Adama Z. wnosili o odrzucenie apelacji, jednak sąd zdecydował inaczej. Tym samym jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych ostatnich lat w Wielkopolsce ponownie trafi na wokandę.

Śmierć Ewy Tylman. Dziesięć lat sprawy i kolejne zwroty

Ewa Tylman zaginęła w nocy z 22 na 23 listopada 2015 r. po spotkaniu integracyjnym w Poznaniu. Ostatni raz widziano ją w rejonie ul. Mostowej i mostu św. Rocha. Wracała wtedy z Adamem Z., swoim znajomym z pracy. Po kilku miesiącach, w lipcu 2016 r., jej ciało odnaleziono w Warcie, około 12 kilometrów od miejsca zaginięcia.

Czytaj więcej

Sprawa śmierci Ewy Tylman. Będzie kolejny proces

Od początku śledztwa pojawiały się różne wersje wydarzeń. Adam Z. najpierw mówił o nieszczęśliwym wypadku nad rzeką, później w nieformalnej rozmowie miał przyznać się do zabójstwa, lecz w prokuraturze odwołał wcześniejsze słowa i odmówił dalszych wyjaśnień. Śledczy nie byli w stanie jednoznacznie ustalić bezpośredniej przyczyny śmierci Ewy Tylman. Nie określono również motywu zbrodni. W latach 2019, 2022 i 2025 Adam Z. był uniewinniany, ale za każdym razem sąd apelacyjny uchylał te wyroki po apelacjach prokuratury i bliskich zmarłej.

Ojciec Ewy Tylman nie zmienia stanowiska

Andrzej Tylman, ojciec Ewy, w rozmowie z „Interwencją”, programem Polsatu stwierdził, że Adam Z. wie, co wydarzyło się tamtej nocy i do samego końca towarzyszył kobiecie, prowadząc ją. Uważa również, że Adam Z. jest winien śmierci Ewy Tylman.

W najnowszym rozstrzygnięciu sąd apelacyjny wskazał, że w jego ocenie nie ma wątpliwości, że Adamowi Z. należało przypisać przestępstwo polegające na nieudzieleniu pomocy osobie znajdującej się w bezpośrednim niebezpieczeństwie utraty życia, za co grozi do 3 lat pozbawienia wolności. Ojciec Ewy Tylman przyznał, że właśnie za to Adam Z. może ostatecznie zostać ukarany. Ostatnia decyzja sądu apelacyjnego, której skutkiem będzie ponowny proces, oznacza że po 10 latach od śmierci kobiety sprawa wróciła do punktu wyjścia.