W strzelaninie, która miała miejsce w niedzielę w centrum Poznania, zginął Konrad Domagała, bloger, aktywista i artysta.
Do idącej ulicą pary podszedł napastnik, były partner kobiety. Oddał strzał w kierunku Konrada Domagały, a potem strzelił sobie w głowę. Ofiara i napastnik zginęli. Mieli 30 i 31 lat.
Czytaj więcej
W strzelaninie, która miała miejsce w niedzielę w centrum Poznania, zginął Konrad Domagała, bloger, aktywista i artysta.
Portal WP.pl informuje, że Mikołajowi B. w ubiegłym roku odebrano broń i cofnięto pozwolenie na jej posiadanie. Mężczyzna odwołał się od tej decyzji i broń została mu przywrócona.
Jak podają źródła w policji, decyzję o odebraniu broni podjęto po zgłoszeniu dotyczącym stanu zdrowia mężczyzny.
Para wyśledzona przez media społecznościowe
Interia.pl informuje, że Mikołaj B., był zatrudniony w urzędzie wojewódzkim w Poznaniu, wcześniej bezskutecznie kandydował do Sejmu.
Motywem działania napastnika miał być zawód miłosny. - Nie mógł podnieść się po zakończeniu związku - powiedział portalowi Michał W., który znał wszystkich uczestników niedzielnego zdarzenia.
- Natomiast wiązanie tej sprawy politycznie ze środowiskiem wolnościowym jest krzywdzące i stereotypowe - dodał.
Portal potwierdził, że mężczyźni i kobieta byli w przeszłości związani ze środowiskami wolnościowymi. Narzeczonego kobiety, który zginął z rąk napastnika, pamięta poseł Artur Dziambor.
- To były lata 2011-2014. Pracował w Łodzi, ja z Gdyni. Z czasem stał się dziennikarzem aktywnym w sieci. Prowadził różne projekty, był bardzo pozytywnym człowiekiem, wiecznie uśmiechnięty. Nasz ostatni wywiad odbywał się na lotnisku - wspomina.
Para nie pochodziła z Poznania. Do miasta udali się po zaręczynach. O tym, gdzie się znajdują, Mikołaj B. dowiedział się z mediów społecznościowych.
- Na Instagramie ofiara udostępniła relację, że jest w lokalu ze swoją dziewczyną. Zapewne na tej podstawie zabójca dowiedział się, gdzie ich szukać - powiedział rozmówca, który w dniu morderstwa miał spotkać się z Konrad Domagałą.