– Korea Północna już znacznie zbliżyła się do Moskwy. Jednym z celów Xi Jinpinga podczas wizyty w Pjongjangu jest skorygowanie tej nierównowagi – powiedział jeden z zachodnich ekspertów.

Odwiedziny u niewielkiego sąsiada to pierwsza w tym roku zagraniczna podróż Xi Jinpinga i jedna z rzadkich wizyt na północy Półwyspu Koreańskiego. Poprzednio był tu w 2019 roku , gdy załamały się próby porozumienia Kim Dzong Una z Donaldem Trumpem (w czasie jego pierwszej kadencji) o nuklearnym rozbrojeniu północnokoreańskiego reżimu.

Kim Dzong Un uzbroił się w broń atomową i oczekuje propozycji

Od tego czasu Kim prowadził politykę przyspieszonych zbrojeń atomowych, a Pekin im się przyglądał. Dały one rezultaty. Obecnie prezydent Korei Południowej Lee Jae Myung twierdzi, że jego sąsiad z północy „wytwarza rocznie materiał radioaktywny wystarczający do produkcji 10-20 bomb i jest bliski udoskonaleniu technologii międzykontynentalnych rakiet balistycznych”, którymi mógłby zagrozić USA.

Według ekspertów już dziś Kim ma arsenał nie mniej niż 50 gotowych do użycia głowic nuklearnych. W przeddzień przyjazdu Xi Jinpinga wszechmocna siostra Kima, Kim Yo Jong powiedziała, że amerykańskie żądania nuklearnego rozbrojenia Korei Północnej są „anachroniczną mrzonką”. – Korea Północna oficjalnie potwierdziła swój status państwa nuklearnego, całkowicie rozbijając wciąż żywe złudzenia Waszyngtonu, że przy pomocy dyplomacji uda się to odwrócić – sądzi jeden z południowokoreańskich ekspertów.

Kim Dzong Un kazał zmienić konstytucję swego kraju, do której wpisano zakaz rezygnacji z broni atomowej. Wystraszony (jak większość dyktatorów na świecie) zabójstwem irańskiego lidera, ajatollaha Ali Chamenei w amerykańskim uderzeniu powietrznym w lutym, nakazał wykonanie automatycznego odwetowego uderzenia nuklearnego w przypadku swojej śmierci lub „utraty łączności z armią”.

Czytaj więcej

Korea Północna zapisała w konstytucji odwet nuklearny za zabójstwo Kim Dzong Una

Tuż przed przyjazdem Chińczyka północnokoreański dyktator demonstracyjnie odwiedził zakłady nuklearne i nakazał 2,5-krotne zwiększenie produkcji pocisków rakietowych w ciągu następnych pięciu lat.

Chińsko-rosyjska rywalizacja o Koreę Północną

Nie wydaje się, by obecnie Xi Jinping próbował namówić Kima do rezygnacji z broni nuklearnej. Kim Yo Jong wyśmiała informacje, że Chińczyk obiecał Donaldowi Trumpowi w trakcie jego majowej wizyty w Pekinie podjęcie starań o denuklearyzację reżimu Kimów.

Chiny już w pełni bowiem nie kontrolują swego sąsiada, ale też nie mogą sobie pozwolić na utratę wpływów u niego. Zagraża mu zaś rosnąca współpraca Pjongjangu z Kremlem. W zamian za 10 tys. północnokoreańskich żołnierzy, którzy pojechali walczyć z Ukraińcami, Kim dostał znaczne wsparcie militarne z Rosji. Pozwoliło mu ono bardzo ulepszyć konwencjonalne wyposażenie swej armii. W dodatku eksperci sądzą, że Kreml w podzięce za wsparcie wojskowe szmuglował do Korei Północnej znaczne ilości paliwa. Zabrania tego rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ jeszcze z 2017 roku , ustalająca ścisłe limity nośników energii, które mogą importować komuniści północnokoreańscy – którą przyjęto głosami Rosji oraz Chin.

Czytaj więcej

Rosyjski statek zatonął po eksplozjach. Mógł przewozić reaktory atomowe dla Korei Północnej

Wszystko to sprawia, że Kim zbliża się do Moskwy, zwiększając dystans do Pekinu. „Konkurencja Rosji i Chin o wpływy w Korei Północnej jest kolejnym sygnałem, że stosunki Xi i Putina nie są tak milusie, jak wielu sądzi” – stwierdził były amerykański ambasador w Moskwie Michael McFaul.

Jak bardzo Pekinowi zależy teraz na Pjongjangu świadczy sama wizyta Xi. – Chiński przywódca tak naprawdę niewiele już podróżuje za granicę. Narastającą tendencją jest, że to zagraniczni liderzy jadą do Pekinu – wyjaśnia William Yang z International Crisis Group.

Z chińskim ryżem przeciw hegemonii USA

Xi chce odzyskać wpływy w Korei, prawdopodobnie oferując znaczną współpracę gospodarczą. Jednak już obecnie zaskoczeni eksperci odnotowują znaczny wzrost gospodarczy w państwie Kima – prawdopodobnie właśnie dzięki przemytowi z Rosji ogromnych ilości paliwa oraz rosyjskim zakupom koreańskiej amunicji i uzbrojenia (również wbrew sankcjom ONZ).

Mimo to ekonomia Pjongjangu nadal uzależniona jest od handlu z Chinami i ich pomocy. Na razie wymiana handlowa między obu krajami wróciła wreszcie do poziomu sprzed pandemii i wznowiono bezpośrednie połączenia lotnicze oraz kolejowe między nimi. Teraz może do tego dojść jeszcze import chińskiego ryżu i nawozów sztucznych, co pozwoli wyżywić wiecznie niedojadających mieszkańców Korei Północnej.

Wydaje się, że poza propozycjami wsparcia gospodarczego Xi będzie starał się przyciągnąć Kima do antyamerykańskiej koalicji i przyjdzie mu to bez trudu. „Powinniśmy przeciwstawiać się hegemonii, autorytaryzmowi i jakimkolwiek próbom oraz spiskom w celu odrodzenia militaryzmu” – napisał Xi w artykule opublikowanym w Pjongjangu tuż przed wizytą.

Czytaj więcej

Kto wygra globalną rywalizację USA i Chin? Połowa Polaków obstawia Pekin

„Hegemonia” to dla obu przywódców polityka USA, wbrew zdrowemu rozsądkowi „autorytaryzmu” nie odnoszą do siebie, lecz Korei Południowej, a ostatnia debata w Japonii o ponownym uzbrojeniu kraju to „spiski w celu odrodzenia militaryzmu”. W tak zarysowanym środowisku Kim Dzong Un świetnie się odnajduje. – Odbudowanie wpływów w Korei pozwoli Xi wykorzystać to dla nacisku na Trumpa, który powtarza, że chce wznowić rozmowy z Kimem (od których Koreańczyk się uchyla–red.) – tłumaczy ekspert z Seulu Leif-Eric Easley.

Pekin straszy amerykańskich sojuszników

Na razie wizyta u uzbrojonego w broń atomową i nieprzewidywalnego Kima będzie rodzajem presji na amerykańskich sojuszników: Japonię i Filipiny. Oba kraje dokonały ostatnio delimitacji swoich morskich stref ekonomicznych na Pacyfiku, na wschód od Tajwanu. Wywołało to gwałtowną reakcję Pekinu, który te wody uznaje za swoje (tak, jak i sam Tajwan). Chińczycy demonstracyjnie wysłali okręty wojenne do rejonów dzielonych przez Tokio i Manilę, nazywając to nawet „specjalną operacją wojskową”. Nawiązanie do oficjalnej, kremlowskiej nazwy wojny z Ukrainą stanowiło wyraźną aluzję, że Pekin gotów jest użyć siły.

Czytaj więcej

Tajwan ćwiczy odparcie chińskiej inwazji. Rakiety i artyleria stworzyły „strefę śmierci”

Mimo jednak groźnych zapowiedzi część ekspertów pozostaje optymistyczna, sądząc że Chiny jednak nie chcą mieć w Korei sąsiada z bronią atomową. – Przedstawiciele Chin przyjęli politykę nie wypowiadania się publicznie o denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego, ale wciąż utrzymując to jako długoterminowy cel – sądzi Leif-Eric Easley.