Władze zareagowały na opublikowane przez grupę Gulagu.net materiały graficznę świadczące o zorganizowanym sadyzmie w więzieniu położonym około 700 km na południowy wschód od Moskwy.

Grupa poinformowała, że dotarła do ogromnej bazy dokumenty, zdjęć i filmów, które świadczą o tym, że setki osadzonych było torturowanych i gwałconych pod okiem funkcjonariuszy.

Założyciel grupy, Władimir Oseczkin powiedział w rozmowie z agencją Reutersa, że do znęcania dochodziło w wielu regionach kraju. - System tortur był i jest nadal - relacjonuje.

- Oni (władze) boją się publicznie przyznać, a prawda jest straszna, bo prawda jest taka, że ich służby specjalne masowo torturowały ludzi - dodaje.

Czytaj więcej

Rosja grozi zamknięciem placówek dyplomatycznych USA

Po zapoznaniu się z materiałem wideo Kreml oświadczył, że istnieją poważne podstawy do wszczęcia w tej sprawie śledztwa.

Warunki panujące w rosyjskich więzieniach znalazły się w centrum uwagi po tym, jak na początku roku zwrócił na nie uwagę zatrzymany krytyk Kremla Aleksiej Nawalny.

Sześciu byłych więźniów i były inspektor więziennictwa mówili agencji Reutersa o regularnym biciu przez strażników, napaściach seksualnych, silnej przemocy psychicznej i zaniedbaniach medycznych. 

Pierwszą reakcją Federalnej Służby Więziennej było zwolnienie pięciu wysokich urzędników więziennych, w tym dyrektora więzienia, w którym doszło do rzekomych nadużyć. Z posadą pożegnał się również szef regionalnej służby więziennej.

Rosyjskie prawo stanowi, że więźniowie nie mogą być traktowani w sposób, który jest "surowy" lub "uwłacza godności człowieka". Jeśli pracownik więzienia nadużywa swojej pozycji, może zostać skazany na karę do 10 lat więzienia.