Płocka Prokuratura Okręgowa walczy o odzyskanie pieniędzy osób, które padły ofiarą nieuczciwych firm telekomunikacyjnych, telemedycznych i energetycznych. Ofiarami są głównie seniorzy, których działające na zlecenie firm agencje namawiały na zmianę operatora.
Śledczy ocenili, że oferowane usługi były oparte na oszustwie, i podjęli kroki cywilne – złożyli już 99 pozwów w interesie pokrzywdzonych seniorów – tam, gdzie dowody przeciwko firmom były ewidentne.
90-latek na celowniku
Według prokuratury podpisywane umowy były nie tylko niekorzystne cenowo, ale i obwarowane rygorem wysokich kar w razie rezygnacji klienta z usług (od 300 do 800 zł, co stanowiło dużą część emerytury lub renty). Poza tym jedna ze spółek oferowała usługi medyczne, których nie była w stanie wykonywać.
Trwające od 2015 r. w Płocku śledztwo jest jednym z największych w kraju. – Dołączono do niego akta aż 1612 postępowań prowadzonych wcześniej przez wiele prokuratur w kraju – podkreśla prok. Ewa Bialik, rzeczniczka Prokuratury Krajowej.
Oszuści w ramach trzech spółek: Polskie Centrum Telemedyczne, Polski Prąd i Gaz (wcześniej Polska Energetyka PRO) oraz New Telekom, działali w latach 2014–2016 m.in. w Warszawie, Wrocławiu, Płocku, Płońsku i Wyszkowie.
Zawierali umowy z podwykonawcami, którzy mieli pozyskiwać nowych klientów. Ci z kolei zatrudniali telemarketerów, którzy telefonicznie umawiali się z klientami na podpisanie umów (dokumenty przynosili kurierzy). Celem naciągaczy byli ludzie po osiemdziesiątce, a nawet 90-latkowie. – Sumy nie przypominają tych z największych afer gospodarczych, ale kryją w sobie ogromną krzywdę biednych ludzi. Używano podstępu – mówią śledczy.
W śledztwie jest ok. 10 tys. pokrzywdzonych, którzy stracili łącznie ok. 2 mln zł.
Pod koniec 2017 r. wpadli pierwsi podejrzani – z byłego zarządu Polskiego Centrum Telemedycznego – Łukasz Ł. i Mariusz L., którym zarzucono oszustwa. Zarzuty mają telemarketerzy, kurierzy, pośrednicy – razem 41 osób. A to, jak twierdzą śledczy, nie koniec.
447 spraw cywilnych
Ze względu na fakt, że celem naciągaczy były osoby starsze i schorowane, prokuratura nie ograniczyła się do zarzutów karmnych, ale i odzyskania zagarniętych pieniędzy klientów. Powołano zespół prokuratorów, analizujący umowy pod kątem powództw cywilnych.
Punkt zaczepienia jest związany z tym, że umowy zawierano przez telefon, a kurierzy dowozili je klientom do podpisu. – Przy tak zawieranej umowie strona ma 14 dni na odstąpienie od niej. Jedną z metod podstępnego działania sprawców było zabieranie podpisanych umów. Nie wracały więc w ustawowym terminie i klient nie mógł od umowy odstąpić – mówi Iwona Śmigielska-Kowalska, rzeczniczka płockiej prokuratury.
W oparciu o akta śledztwa prokuratorzy zarejestrowali dotąd aż 447 spraw cywilnych (gdzie ujawniono ewidentne przestępstwo, a ofiarą jest senior), z czego w 99 przypadkach skierowano już do sądów pozwy na rzecz osób poszkodowanych. – Uwzględnionych zostało już 78 powództw. Sąd podzielił nasze stanowisko we wszystkich sprawach, poza jedną, i tu złożyliśmy apelację – mówi Jolanta Królewska, szefowa zespołu śledczych ds. cywilnych w płockiej prokuraturze.
W 29 pozwach śledczy wnieśli o unieważnienie umów, bo oszuści podrobili podpisy klientów. W 70 wskazali na wady oświadczenia woli, czyli zawarcie umowy pod wpływem błędu. W dwóch sprawach skierowali sprzeciwy od nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym, a do czterech prokurator przyłączył się na wniosek rzecznika praw konsumentów. Łącznie 113 umów zostało sfałszowanych (podrobiono podpisy).
65 klientów, których podpisy podrobiono, nie chce, by śledczy kierowali pozwy cywilne. – Twierdzą, że zapłacili kary umowne, i ze względu na wiek nie chcą do sprawy wracać – mówi prok. Królewska.
Kierowanie pozwów cywilnych na rzecz poszkodowanych to oprócz zarzutów karnych dla sprawców coraz częstsza praktyka.
Niedawno Prokuratura Regionalna w Warszawie wniosła pierwsze pozwy na rzecz klientów, którzy stracili oszczędności w głośnej aferze GetBacku.