Reklama

Pandemiczna wiosna w lodówkach

Nakaz siedzenia w domach podciął sprzedaż lodów na patyku, jednak konsumenci o tych przysmakach nie zapomnieli. Lody w dużych opakowaniach cały czas dobrze się sprzedają.

Aktualizacja: 10.07.2020 06:31 Publikacja: 09.07.2020 21:00

Pandemiczna wiosna w lodówkach

Foto: Adobe Stock

W najgorszych miesiącach zamknięcia gospodarki z powodu koronawirusa lody na patyku, rożki, „kanapki" sprzedawały się nawet o jedną trzecią gorzej niż przed rokiem. Lockdown i zakaz spacerów odbiły się mocno na lodach impulsowych. Czego jednak konsumenci nie mogli zjeść na spacerze, zanieśli do domów – sprzedaż lodów familijnych, w dużych zbiorczych opakowaniach, miała się w czasach zamknięcia doskonale.

Sprzedaż lodów impulsowych jest ważna, bo one odpowiadają za mniej więcej dwie trzecie rynku. W tym roku małe sklepy analizowane przez Centrum Monitorowania Rynku sprzedały lody o wartości 294 mln zł, o blisko 11 proc. mniej niż w ciągu pięciu pierwszych miesięcy 2019 r., ale w marcu i kwietniu 2020 r., w czasie największego zamknięcia, lody na patyku i rożki notowały straty sprzedaży sięgające -31 i -25 proc. wobec poprzedniego roku. Dopiero w maju sprzedaż wyszła na prostą i wzrosła rok do roku o 1,3 proc. Jakie będzie lato, trudno zgadnąć, jednak lodom służą gorące dni, których ostatnio brakuje. – W tej kategorii prowadzi Unilever, który ma 32 proc. udziałów w rynku, drugie miejsce (30 proc.) zajmuje Koral – informuje Magdalena Wilgatek, analityk danych CMR.

Czytaj także:  Pierwsza polska mleczarnia staje się w pełni wegańska 

Kompletnie inaczej wygląda sprzedaż dużych opakowań, te w zamknięciu notowały same zyski, wobec ub. roku sprzedaż wzrosła aż o jedną czwartą, do 164 mln zł. Co ciekawe, ogólna wartość sprzedaży wszystkich lodów w zasadzie się nie zmieniła (-0,8 proc. r./r.), a lockdown spowodował tylko przepływ 30 mln zł wydanych zwykle na lody na patyku na duże opakowania wykorzystywane w domach. Tutaj liderem pozostaje Grycan, który ma blisko 40 proc. udziału w sprzedaży, Unilever jest drugi z wynikiem ponad 22 proc.

Reklama
Reklama

Pandemia zmienia też gusty, bo spowodowała, że tegoroczne nowości nie odniosły tak spektakularnego wyniku jak poprzednio, i to dotyczy obu kategorii lodów.

Problemy na rynku są jednak poważne. – Bardzo duży kryzys dotknął kategorii lodów skierowanej do branży gastronomicznej, kawiarni, restauracji, lodziarni – mówi Piotr Gąsiorowski, dyrektor marketingu PPL Koral, największego polskiego producenta lodów. Ten segment najprawdopodobniej poniesie największe straty w tym roku, nawet jeśli nadrobi stracone wcześniej wyniki sprzedażowe w czasie wakacji. Może pomóc fakt, że większość ludzi zostanie w tym roku w Polsce, więc teoretycznie będzie więcej potencjalnych konsumentów. – Realnie patrząc, chyba już mało kto w tym sezonie oczekuje bicia rekordów handlowych, chodzi bardziej o to, by z sezonu wyciągnąć jeszcze ile się da, aby maksymalnie zamortyzować straty – mówi Gąsiorowski.

Choć większość handlu ratowała się podczas pandemii ucieczką do internetu, lody są tak wrażliwym towarem, uzależnionym od logistyki i zachowania ciągu chłodniczego, że detaliczna sprzedaż lodów w sieci niemal nie istnieje. Niestety podobne problemy napotkał eksport, producenci z obawy przez blokadami granic skupiali się na rynku krajowym.

Ogółem z danych CMR wynika, że w ubiegłym roku sprzedaż lodów w małych sklepach była warta 1,6 mld zł, z czego za 1,2 mld zł odpowiadały lody impulsowe.

Przemysł spożywczy
Prawie wszyscy Polacy jedzą pączki w tłusty czwartek. Nadwyżki lądują w koszu
Przemysł spożywczy
PepsiCo obniży ceny przekąsek. Dla konsumentów było za drogo
Przemysł spożywczy
Coraz większy kryzys na rynku mleka. Rolnicy chcą interwencji Brukseli
Przemysł spożywczy
Tysiące butelek Palikota na sprzedaż. Prokuratura: Janusz P. ma już 9 zarzutów
Przemysł spożywczy
Morze niesprzedanego alkoholu. Trunki premium tracą klientelę i tanieją
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama