Polska produkcja żywności wyrasta na potężną gałąź polskiej gospodarki i wskazują na to błyskawicznie rosnące wartości: przetwórstwo żywności odpowiada już za 21 proc. produkcji sprzedanej całego przetwórstwa przemysłowego, a wartość produkcji sprzedanej zanotowała gigantyczny wzrost w pięć lat, z 285 mld zł w 2021 r. do 431 mld zł w 2025 r. Co więcej, to właśnie ubiegły rok przyniósł wyraźnie szybszy wzrost niż w całym przemyśle. W branży działa 2 tys. firm i jest ona dość rozdrobniona. Presja kosztowa odciska swój ślad, odsetek firm rentownych jest wysoki, ale spada, z 85 proc. w 2021 r. do 82 proc. w 2025 r.

Czytaj więcej

Ceny żywności w Polsce spadły najmocniej od 11 lat. Ulga dla portfeli nie potrwa długo

Motorem wzrostu jest eksport, który pozwala sprzedać więcej żywności niż potrzebuje nasz rynek wewnętrzny. I tutaj polskie firmy radzą sobie świetnie, w ciągu tych samych pięciu lat eksport wzrósł z 37,8 mld euro w 2021 r. do 58,4 mld euro w ubiegłym roku. – Polska wzmacnia pozycję na europejskim rynku żywności i w ostatnich latach dynamika wzrostu była dużo wyższa niż w największych gospodarkach UE – opisuje kondycję polskich producentów żywności Alior Bank w raporcie "Sytuacja branży przetwórstwa żywności w Polsce", do którego "Rzeczpospolita" dotarła jako pierwsza.

Są zwycięstwa, ale są też wyzwania, kluczowym stabilizatorem branży jest eksport, dla którego rośnie konkurencja choćby ze strony Ukrainy, a koszty pracy stają się jednym z najtrwalszych wyzwań – i podkreślają konieczność inwestycji w automatyzację. Pozytywnym sygnałem jest jednak, że branża inwestuje dużo powyżej poziomu odtworzeniowego.

Czytaj więcej

Strachy się nie potwierdziły. Żywność z Mercosuru nie zalała Polski

Koniec czasu „cena czyni cuda”

Zdaniem Bartosza Bartoszuka, autora raportu, widzimy właśnie koniec czasu prostego konkurowania wyłącznie ceną – polski sektor spożywczy pozostaje silny, ale przyszła przewaga nie będzie opierała się wyłącznie na niskich kosztach i dużej skali. Ważniejsze będą kosztowne w realizacji dziś tematy, jak – automatyzacja, efektywność energetyczna, produktywność, a także oferowanie produktów convenience, z czystą etykietą, żywności funkcjonalnej i ogólnie produktów o wyższej wartości dodanej.

Zdecydowanie dominuje branża przetwórstwa mięsa, która odpowiada za 32,5 proc. przychodów branży spożywczej. To też oznacza, że kondycja tej branży wpływa na wyniki całego sektora.

To głównie Europa kupuje naszą żywność, przede wszystkim klienci z UE, ale też – Ukraina (2 proc. eksportu) i Wielka Brytania – 7 proc. USA odbierają jedynie 1 proc. polskiego eksportu, to może też tłumaczyć, dlaczego nie uderzyły w nas specjalnie wojny celne Donalda Trumpa.

Czytaj więcej

„Kryzys anchois” w gastronomii. Sardela znika z restauracji w Europie

W UE zdobywamy pozycję jednego z najważniejszych producentów żywności, zawsze jest jednak łyżka dziegciu w historii sukcesu, na co wskazuje też raport – obecna struktura eksportu opiera się głównie na produktach masowych, jak mięso, zboża czy nabiał, a te nie budują sentymentu do producentów. – To oznacza, że dalszy wzrost wartości eksportu będzie coraz bardziej zależał od zwiększania udziału produktów bardziej przetworzonych, markowych i oferujących wyższą wartość dodaną – pisze autor, Bartosz Bartoszuk, analityk Alior Banku.

Ekspert: pytanie brzmi nie, czy się sprzedaje, ale za ile

Czy ten raport trafnie oddaje rzeczywistość? Tak, choć zdaniem ekspertów z branży, na sukces sprzedaży pracuje głównie eksport, gdy na rynku krajowym jest coraz trudniej. – Eksport żywności ma się faktycznie świetnie pod kątem wartości sprzedaży, natomiast w wielu kategoriach obserwujemy spadki ilości. Ogółem eksport stanowi ponad 40 proc. całej produkcji żywności i dla wielu firm to główny motor napędowy rozwoju i utrzymania rentowności –  wskazuje Andrzej Gantner, wiceprezes Polskiej Federacji Producentów Żywności. Jednak zauważa, że analizując poszczególne branże,  w tym te podstawowe, jak mleczarska i mięsna, sytuacja nie jest już tak optymistyczna jak podaje raport. – Niedawno prezes jednej z największych firm mleczarskich w Polsce zakomunikował, że jego marża jest na poziomie 0,1 proc., dlatego pytanie brzmi nie, czy się sprzedaje, ale za ile i jak to się ma do nieustannie rosnących kosztów i zwiększającej się presji produktów spoza UE. W wielu branżach toczy się walka nawet o ułamki procenta powyżej zera, szczególnie, że ewentualne zyski są zazwyczaj reinwestowane. W dyskusjach o kondycji sektora rolno-spożywczego, w kontekście kolejnych podatków i opłat, niska marżowość sektora powinna być zawsze brana pod uwagę. Niestety często nie jest – podkreśla Gantner.
– Przedsiębiorcy wskazują, że dociska ich wzrost kosztów. To nie sprzedaż jest tu problemem, tylko silnie spadająca marżowość. To jest realny obraz sektora – komentuje ekspert.

Polskie firmy nawet inwestują

Wzrost produkcji sprzedanej szybszy niż reszta przemysłu, eksport rośnie, inwestycje na poziomie powyżej odtwórczego, a „wskaźnik Capex / Amortyzacja utrzymywał się przez cały okres powyżej 1,0, a w latach 2022–2025 wynosił ok. 1,5, co oznacza, że firmy inwestowały więcej niż wynosiło odtworzenie majątku trwałego”, napisano w raporcie. Nakłady inwestycyjne wzrosły w tym czasie o połowę, z 9,8 mld zł w 2021 r. do 14,9 mld zł w 2025 r., co oznacza wyraźne zwiększenie aktywności inwestycyjnej przedsiębiorstw. Najchętniej inwestuje branża piekarnicza oraz mleczarstwo.

Ciekawa jest uwaga o kondycji finansowej branży, bo odbiega ona od ciągłego narzekania na sytuację firm w Polsce. – Sektor pozostaje stabilny finansowo. Poprawiają się wskaźniki płynności i zadłużenia, a przedsiębiorstwa zwiększają nakłady inwestycyjne, co świadczy o zdolności branży do modernizacji mimo wymagającego otoczenia rynkowego – zauważa raport.

Przyszłość nie będzie się jednak opierała na taniej pracy i skali produkcji, przewaga musi stawiać na automatyzację i produkty odpowiadające na potrzeby konsumentów, szybkie reagowanie na zmiany rynkowe.