Komponenty do paliw trafiały do pasz dla drobiu. Centralne Biuro Śledcze Policji aresztowało na trzy miesiące zarząd firmy Berg+Schmidt, którzy na masową skalę, twierdzą śledczy w artykule opisanym przez WP i Onet, sprzedawali oleje techniczne jako komponenty do pasz dla drobiu.

Prokurator miał im także postawić zarzut prania pieniędzy i uzyskania korzyści ze sprzedaży tłuszczów ze sfałszowaną dokumentacją na co najmniej 176 mln zł.

Co ciekawe, firma Berg+Schmidt została w tym roku uhonorowana… nagrodą Diament Forbesa. To przedsiębiorstwo z Poznania jest częścią niemieckiej rodzinnej grupy Stern-Wywiol-Gruppe z Hamburga, która zatrudnia 1800 osób, ma 20 placówek za granicą, a eksportuje w zasadzie na cały świat, bo do 144 krajów – informuje na swojej stronie. W ubiegłym roku zanotowali 620 mln euro obrotu. Jak wynika z infografiki na ich stronie, niemiecka grupa zaliczyła ogromny wzrost w ciągu ostatniej dekady. Ta założona w 1980 r. grupa jeszcze w 2010 r. miało 270 mln euro obrotu i zatrudniali 626 osób, by do 2021 r. wzrosnąć niemal trzykrotnie, pracuje tu już 1800 osób a obrót jest na poziomie 620 mln euro. Nie wiemy, jak długo polska firma jest częścią niemieckiej grupy. Redakcja wysłała do Stern-Wywiol-Gruppe prośbę o komentarz do tej sytuacji i pytanie, jak były przeprowadzane kontrole jakości, gdy nadejdzie odpowiedź, niezwłocznie ją opublikujemy.

Czytaj więcej

Eksport żywności do Chin ostro hamuje

W Polsce Berg+Schmidt ma biuro w Poznaniu, ale produkcję prowadzi w zakładzie w Pomarzanowicach koło Poznania, wybudowanym w roku 2006. Firma pisze o sobie, że „jest wiodącym producentem tłuszczów paszowych Bergafat w Polsce”.

„Czerpiemy z doświadczeń prawie 40 siostrzanych firm zlokalizowanych na całym świecie” piszą na swojej stronie i podkreślają powiązania kapitałowe i technologiczne z oddziałami w Malezji, Indonezji i Singapurze, skąd sprowadzać mieli olej palmowy oraz jego pochodne.

Dziennikarze WP i Onet opisują wyniki śledztwa CBŚP, jak ta firma dodawała do pasz niezbadane dodatki, przeznaczone jako komponenty do paliw. Kupowali je najwięksi producenci pasz. Co było w paszach, nadal nie wiadomo, branża drobiarska w napięciu czeka na wyniki badań prowadzonych przez Głównego Inspektora Weterynarii i ma nadzieję, że potwierdzą się jedynie zarzuty o malwersacje podatkowe. To właśnie było bowiem pierwszym sygnałem przekrętu – firma spod Poznania sprowadzała nieprzebadane oleje techniczne, które miały inny VAT niż składniki do pasz dla zwierząt.

Afera robi wrażenie choćby ze względu na skalę śledztwa – policjanci weszli w ubiegłym tygodniu do co najmniej 66 zakładów, należących do kilku największych koncernów produkujących m.in. pasze dla zwierząt. Nieoficjalnie, dowiedziała się Rzeczpospolita, kupowali u nich najwięksi producenci pasz, jak np. firma Cargill.

W branży drobiarskiej zapanował spory stres, że to może zakończyć się katastrofą dla polskiego eksportu, na równi z aferą z solą drogową. Afera może więc zaszkodzić lokomotywie polskiego eksportu żywności, czyli mięsu drobiowemu, bo jest ono najważniejszym kierunkiem produkcji zwierzęcej w Polsce – a nawet połowa krajowej produkcji mięsa i podrobów trafia do sprzedaży na rynki eksportowe. A te rynki wnikliwie śledzą jakość produktów, które do nich trafiają z Polski.

- Niektóre rynki zagraniczne, m.in. rynek czeski, są bardzo wrażliwe na kwestie dotyczące bezpieczeństwa polskiej żywności, a negatywne informacje stanowią argument do kwestionowania jej jakości - informuje Mariusz Dziwulski, ekspert banku PKO BP. - Nie jest wykluczone, że straty wizerunkowe branży będą mieć negatywny wpływ na dynamikę polskiego eksportu drobiu – mówi Dziwulski

- Jeśli tę informację podchwycą Czesi, że mamy słabe służby kontrolne, to może być fatalnie – przyznaje Bartosz Urbaniak, szef bankowości agro z BNP Paribas, który uważa, że jest spora szansa, że firmy paszowe kupujące te komponenty faktycznie mogły nie wiedzieć o tym oszustwie, że są oszukiwane. - Szef laboratorium dużej firmy paszowej powiedział mi, że przy złej woli kontrahenta to może być niewykrywalne, dlatego, że zanieczyszczeń szuka się na początku, ale te pierwsze próbki wysyłane na prezentacje – były w porządku. Dlatego sądzę, że najczęściej firmy dostawały czyste próbki jako ofertę produktu, a potem zamówione dostawy były już skażone – mówi Urbaniak.

Ekspert zauważa, że samo nieprzebadanie tych komponentów nie musi oznaczać, że były one wszystkie szkodliwe. - Część tych "tłuszczów technicznych" to zwykły tłuszcz spożywczy, tyle ze bez certyfikatu. Czyli to nie oznacza od razu, że dodawali do paszy mazut. Oczywiście powinny być dopuszczone do użycia spożywczego, czyli przebadane, a te po prostu nie były – mówi Urbaniak i dodaje, że mięso eksportowane z Polski jest badane po polskiej stronie i jeszcze dokładniej – po stronie odbiorcy za granicą, więc jeśli do tej pory nie znaleziono żadnych alarmujących wyników badań, może to działać uspokajająco.

Rynek pasz został w tym roku mocno dotknięty podwyżkami cen zbóż, rosnące ceny pasz były też podstawowym powodem wzrostu cen mięsa drobiowego w sklepach. To ogromny rynek w Polsce, wg GUS, wartość sprzedaży pasz dla zwierząt gospodarskich wyniosła blisko 16,2 mld zł, z czego 55 proc. stanowiła sprzedaż pasz i preparatów do skarmiania drobiu. A według Instutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, produkcja pasz dla zwierząt gospodarskich w 2021 r. wynieść mogła 11,34 mln t, z czego 60 proc. - stanowiły pasze dla drobiu.

Afera została nazwana drobiarską, ale producenci miesa woleliby nazwę „afera paszowa”, ponieważ – jak piszą w informacji wysłanej redakcji. być może afera dotyczy nie tylko producentów drobiu, bo, jak informuje Unia Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego (UPEMI) - pasze mogły być również wykorzystywane w hodowli innych gatunków zwierząt, nie tylko drobiu. Z analizy oferty firmy Berg Schmidt wynika, że oferowane przez nią oleje i inne produkty mogły być wykorzystywane również w produkcji kosmetyków lub innych produktów spożywczych.

– Nie wiemy jaką skalę miało to zjawisko. Z przekazanych nam informacji wynika, że śledztwo jest w toku i dopiero wtedy będziemy mogli poznać pełną skalę zjawiska. Jednocześnie chciałbym zaznaczyć, że pojawiające się w mediach zarzuty dotyczące producentów mięsa, są w chwili obecnej nie potwierdzone żadnymi dokumentami ani faktami. Winna jest tu jedna firma, która w długim okresie stosowała sfałszowane dodatki do olejów technicznych– mówi Wiesław Różański Prezes Zarządu UPEMI.