Na swoich profilach na Facebooku i Instagramie polski Burger King zamieścił dziś zachętę do tego, by kupując w najbliższy weekend burgera u nich, frytki zamówić jednak w McDonald’s. Jest to całkowicie świadoma akcja Burger Kinga, która nie ma nic wspólnego ze smakiem frytek (spory, gdzie są lepsze, fani obu sieci fast food potrafią toczyć długo), a za to wiele z pomaganiem innym.

W trakcie weekendu 11-12 grudnia McDonald’s, podobnie jak 4 i 5 grudnia prowadzi akcję McHappy Day. W jej trakcie każda sprzedana porcja frytek oznacza wpływ złotówki na konto Fundacji Ronalda McDonalda z przeznaczeniem na utrzymanie i funkcjonowanie Domów Ronalda McDonalda – bezpłatnych „Domów poza domem” dla rodzin hospitalizowanych dzieci.

- W życiu małego pacjenta najtrudniejszy moment zawsze związany jest z wyjazdem do szpitala daleko od domu. Czas i wysokie koszty podróży oraz często niemożliwy do zorganizowania długi pobyt w hotelu w obcym mieście uniemożliwiają obojgu rodzicom częste widzenie się z dzieckiem, a taka rozłąka zawsze jest bardzo bolesna dla maluszka oraz reszty rodziny i nie pomaga w leczeniu. Dlatego w Domach Fundacji gościmy nie tylko mamę i tatę, ale także rodzeństwo czy babcię. Dom daje wszystkim poczucie bliskości i umożliwia prowadzenie codziennego, rodzinnego życia – powiedziała Katarzyna Rodziewicz, prezeska zarządu i dyrektor wykonawcza Fundacji Ronalda McDonalda.

Burger King nie pierwszy raz zachęca do korzystania z usług konkurencji. W trakcie jesiennego szczytu pandemicznych ograniczeń w 2020 roku koncern zachęcał wprost do korzystania z usług wszystkich konkurentów.

Reakcje na dzisiejszą zachętę do kupowania frytek w McDonald’s w najbliższy weekend są bardzo pozytywne. Większość komentujących chwali Burger Kinga za to, że w szczytnym celu nie boi się bezinteresownie wspierać nawet największego konkurenta. Tym samym zasięgi Burger Kinga w mediach społecznościowych rosną, a sama marka zyskuje.