Jeszcze w maju ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zapowiedziała zmiany w zasiłku opiekuńczym dla rodziców. Teraz do wykazu prac rządu trafiły założenia projektu nowelizacji ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa oraz niektórych innych ustaw, które te kwestie regulują.

Jakie zmiany wprowadza rząd w zasiłku opiekuńczym? 

Najważniejszą zmianą będzie wprowadzenie dodatkowego okresu zasiłku opiekuńczego dla rodziców sprawujących osobistą opiekę nad ciężko chorym dzieckiem do ukończenia przez nie 18 lat. 

Czytaj więcej

Pomogła ofierze wypadku drogowego, sama została bez pomocy

Dodatkowy okres zasiłkowy ma wynosić do 60 dni w roku kalendarzowym, niezależnie od standardowego limitu zasiłku opiekuńczego. Oznacza to, że rodzic będzie mógł wykorzystać dotychczasowy okres, a w przypadku ciężkiej choroby dziecka otrzymać dodatkowo do 60 dni zasiłku.

Prawo do dodatkowego okresu nie będzie jednak przysługiwało w przypadku każdej przypadłości. O tym, czy stan zdrowia dziecka uzasadnia dodatkową opiekę, będzie decydował lekarz wystawiający zwolnienie (e-ZLA).

Projekt nie przewiduje zamkniętego katalogu chorób uprawniających do dodatkowych dni. Takie rozwiązanie uznano za niewłaściwe, ponieważ mogłoby wykluczyć dzieci cierpiące na rzadkie schorzenia, których nie uwzględniono w wykazie.

Jednocześnie przewidziano dodatkowe mechanizmy kontroli. W e-ZLA wystawianym w związku z ciężką chorobą dziecka ma znaleźć się jej kod. Ma to ułatwić ZUS-owi weryfikację, czy przesłanki do przyznania dodatkowych dni zostały spełnione.

ZUS ma również przygotować tzw. dobre praktyki orzecznicze, które będą zawierały wskazówki dla lekarzy dotyczące rozumienia, rozpoznawania i dokumentowania ciężkiej choroby dziecka. Mają one zastąpić obecne standardy orzecznictwa lekarskiego ZUS.

Zmiany w zasiłku opiekuńczym dla rodziców. Eksperci: Nieostre pojęcie w projekcie 

Wątpliwości ekspertów budzi rozumienie pojęcia „ciężkiej choroby”.

– W ubezpieczeniach społecznych precyzyjność przepisów jest wartością. Chodzi o to, żeby było wiadomo, kiedy dane świadczenie się należy, a kiedy nie – mówi dr Tomasz Lasocki z Wydziału Administracji i Nauk Społecznych Politechniki Warszawskiej.

Czytaj więcej:

ZUS Brak zgody ZUS na rozłożenie składek na raty? Będzie można się odwołać

Pro

Jak przypomina, na razie mamy do czynienia z założeniami do ustawy, a nie z gotowym projektem. Być może więc na tym etapie wskazano jedynie kierunek, a konkretne rozwiązania zostaną doprecyzowane później.

– Mam nadzieję, że tak się stanie, bo inaczej mogą być z nimi problemy – mówi.

W jaki sposób ustawodawca powinien doprecyzować przepisy?

– Rozumiem dylemat związany z tworzeniem listy konkretnych chorób, bo rzeczywiście jest to trudne. Ustawodawca będzie jednak musiał rozważyć, czy nie należy przynajmniej wskazać kryteriów pozwalających określić, czym jest poważna choroba. Nie trzeba przy tym koniecznie odwoływać się do klasyfikacji ICD. Można określić cechy choroby, na przykład wskazać, że musi ona trwać odpowiednio długo, powodować określone ograniczenia albo wymagać konkretnego zakresu opieki – mówi dr Tomasz Lasocki.

Przykładowo: można zapisać, że chodzi o chorobę, która uniemożliwia wykonywanie określonych czynności albo wymaga opieki i trwa co najmniej 30 dni.

Jego zdaniem jeżeli przepis miałby mówić po prostu o „poważnej chorobie”, to rzeczywiście mielibyśmy do czynienia z klauzulą generalną.

– A ich w przepisach regulujących ubezpieczenia społeczne co do zasady nie powinno się stosować – zaznacza.

Nie ma wskazania konkretnych chorób

Jak mówi dr Tomasz Lasocki, w przepisach ustawy zasiłkowej rzadko mamy też do czynienia ze wskazywaniem konkretnych chorób.

– Czasem ustawodawca posługuje się określonym przypadkiem, jak gruźlica, albo danym stanem, jak ciąża. Zasadniczo jednak chodzi o to, żeby przepisy były możliwe do zastosowania i pozwalały ocenić, czy dana osoba spełnia warunki do uzyskania świadczenia – zauważa.

Jest to ważne nie tylko z punktu widzenia systemu, ale także samego zainteresowanego rodzica.

– Powinien on wiedzieć, czy świadczenie mu przysługuje i czy ma podstawy, aby się o nie ubiegać – ocenia.

Zdaniem eksperta, jeżeli ustawodawca nie wprowadzi dostatecznie precyzyjnych kryteriów, może stworzyć problem.

– Ludzie będą składali wnioski na zasadzie: „może mi się należy, a może nie”. To będzie generowało niepotrzebne spory – zaznacza.

Czytaj więcej:

Kadry i Płace Najczęstsze błędy dotyczące zasiłku opiekuńczego

Pro

Ekspert zwraca też uwagę, że problemu nie rozwiążą nowe dobre praktyki orzecznicze przygotowane przez ZUS.

– Nie są one źródłem prawa. Jeżeli przepis mówiłby o „ciężkiej chorobie” czy „poważnej chorobie”, to nawet ustalona praktyka organu nie zastąpi odpowiedniej regulacji ustawowej. Wewnętrzna instrukcja ZUS nie jest źródłem prawa i w konsekwencji sąd, rozpoznając konkretną sprawę, nie jest nią związany – mówi.

Dlatego zdecydowanie lepiej uregulować tę kwestię w przepisach.

Szczegółowe wytyczne w rozporządzeniu

W podobnym tonie wypowiada się Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.

– Warto byłoby np. w rozporządzeniu wprowadzić bardzo szczegółowe wytyczne w tym zakresie. Pozostawienie zbyt dużej swobody i uznaniowości może bowiem prowadzić do nadużywania tego rodzaju regulacji – mówi.

Jak podkreśla, doprecyzowanie tej kwestii jest ważne również z punktu widzenia samych ubezpieczonych.

– Jasne zasady pozwolą im ocenić, czy w danym przypadku istnieje podstawa do wystawienia przez lekarza takiego zaświadczenia i skorzystania z dodatkowego uprawnienia – dodaje.