Sprawa dotyczyła właścicielki domu jednorodzinnego, która zdecydowała się wymienić dotychczasową gruntową pompę ciepła na urządzenie powietrze–woda. Kluczowym argumentem przy zakupie była obietnica niższych rachunków za ogrzewanie i ciepłą wodę oraz zapewnienie o ekonomicznej pracy urządzenia.

Jak informuje farmer.pl, firma przedstawiła ofertę, z której wynikało, że roczne koszty eksploatacji mają wynieść od 3,7 do 4,7 tys. zł. Po podpisaniu umowy i montażu nowej instalacji okazało się jednak, że zużycie energii jest bardzo wysokie, a dom nie zapewnia oczekiwanego komfortu cieplnego.

Czytaj więcej

Od 7 kwietnia zmiany w aptekach i receptach. Wchodzą nowe zasady wydawania leków

Liczy się nie tylko to, czy pompa ciepła grzeje

Sąd nie zgodził się z argumentacją sprzedawcy, że oferta miała jedynie orientacyjny charakter, a sama pompa działała prawidłowo. Uznał, że znaczenie mają także zapewnienia składane klientowi przed zawarciem umowy. Jeżeli to właśnie obietnica niższych rachunków skłoniła kupującego do decyzji, to brak takiego efektu może zostać uznany za istotną wadę. 

Ponadto opinia biegłego wykazała, że firma nie zebrała wszystkich danych potrzebnych do prawidłowego doboru pompy i przedstawiła nierzetelne prognozy kosztów.

Sąd uznał więc odstąpienie od umowy za skuteczne i zasądził zwrot 33 574 zł wraz z odsetkami i kosztami procesu. Wyrok pokazuje, że sprzedawca i wykonawca odpowiadają nie tylko za montaż, ale również za realność składanych obietnic dotyczących oszczędności.

Czytaj więcej: Przełomowy wyrok. Można odzyskać pieniądze za pompę ciepła, gdy rachunki nie spadły

Czytaj więcej

13 kwietnia rewolucja w L4. Nowe przepisy wywrócą reguły zwolnień chorobowych