Wyrok zaskarżyli obrońcy. Argumentują, że nie ma dowodów jednoznacznie potwierdzających, że to ich klienci siedzieli wtedy za kierownicą, kwestionują też prędkość, jaką osiągnęły oba samochody. Chcą uniewinnienia lub uchylenia wyroku.

Orzeczenie sądu odwoławczego ma być ogłoszone pod koniec czerwca.

Czytaj więcej

Wypadek na A1. Sebastian M. podważa dowody

Nielegalne wyścigi po ulicach Białegostoku

Rajd ulicami Białegostoku miał miejsce w nocy 12 czerwca 2024 r. Pojazdy, jadące z ogromną prędkością, zostały zarejestrowane na ulicach stanowiących tzw. śródmiejską obwodnicę miasta – Ciołkowskiego i Alei Niepodległości.

Dozwolona tam prędkość to 70 km/h, ale zarzutami z Kodeksu wykroczeń Komenda Miejska Policji w Białymstoku objęła też odcinek, gdzie jest ograniczenie do 50 km/h.

Kto jechał autami marki BMW z taką prędkością, policja ustaliła na podstawie filmu zamieszczonego w internecie. W jej ocenie były to nielegalne wyścigi samochodowe. Obwinieni mają 29 i 35 lat. Jeden – według zarzutów – jechał ze średnią prędkością 143 km/h, a odcinkowo ponad 314 km/h, drugi – ze średnią prędkością od 143 km/h do 165 km/h, a odcinkowo – ponad 286 km/h. Pierwszemu z nich policja zarzuca również kierowanie autem bez uprawnień.

Obaj mężczyźni nie przyznają się do zarzutów. Jeden z nich w śledztwie mówił, że autem jechał nie on, ale jego ojciec, który wtedy czasowo był w Polsce, a na stałe mieszka w Serbii. Sąd Rejonowy w Białymstoku obu kierowców uznał za winnych i skazał na kary po 10 tys. zł grzywny, orzekł też trzyletnie zakazy prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.

Czytaj więcej

Wchodzą w życie surowsze kary dla piratów drogowych. Wśród nich dożywotni zakaz prowadzenia

Live z rajdu na portalu społecznościowym kluczowym dowodem

Za kluczowy dowód sąd uznał opinię biegłego dotyczącą prędkości, z jaką jechali obaj obwinieni. Ekspert badał w tym celu relację live z telefonu komórkowego zamieszczoną na jednym z portali społecznościowych. Kwestionując prędkość, obrońcy chcieli powołania przed sądem biegłego, który by ocenił, czy doszło do jakichś przeróbek w układzie napędowym lub do zmiany oprogramowania samochodów, by mogły osiągnąć większą prędkość, niż zapisana fabrycznie jako maksymalna.

Wniosek o powołanie takiego biegłego z zakresu motoryzacji powtórzyli w apelacjach; sąd okręgowy go jednak nie uwzględnił. W mowach końcowych obrońców pojawił się m.in. argument dotyczący zagrożenia w ruchu drogowym.

Jeden z adwokatów przekonywał - odwołując się do zapisów art. 86 par. 1 Kodeksu wykroczeń - iż to zagrożenie musi być konkretne, a nie jedynie abstrakcyjne. Jak mówił, nie ma dowodów, by kierowca zagrażał komukolwiek, bo przejazd był w nocy, nie było tam pieszych ani żadnych innych samochodów, oprócz aut osób obwinionych.