– Minister jest objęty ochroną międzynarodową. Prokuratura wie, gdzie jest minister Ziobro. Zatem wdrażanie poszukiwań po to, żeby wizerunek posła Ziobry był prezentowany, powielany w mediach i wykorzystywany politycznie uważam za naruszenie standardów. Jest to działanie w celu wywołania efektu politycznego aniżeli zabezpieczenia toku postępowania – stwierdził Lewandowski.
Przed wydaniem orzeczenia obrońcy przez kilka godzin składali szereg wniosków. Adwokaci Bartosz Lewandowski, Adam Gomoła i Bogumił Zygmont zawnioskowali m.in. o wyłączenie sędzi Agnieszki Prokopowicz z uwagi na złożone wcześniej przez Zbigniewa Ziobrę doniesienie o możliwości popełnienia czterech przestępstw urzędniczych przez tę sędzię. W innym wniosku prawnicy wnieśli o zwrócenie się do Sądu Najwyższego o przeniesienie prowadzenia tej sprawy do innego sądu. Argumentowali, że istnieje prawdopodobieństwo nacisków politycznych na sędziów mokotowskiego sądu rejonowego. Trzeci wniosek dotyczył przekazania sprawy do rozpatrzenia szerszemu składowi trzech sędziów. Żaden z nich nie został jednak uwzględniony. Sąd zgodził się za to na zapoznanie się adwokatów z materiałami dołączonymi do akt śledztwa.
Zgoda sądu na tymczasowe aresztowanie umożliwia prokuraturze wydanie krajowego listu gończego i wystąpienie do sądu okręgowego o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Co ważne, o wydaniu ENA decyduje polski sąd, jednak decyzję o jego ostatecznym wykonaniu podejmuje sąd w państwie, w którym przebywa poszukiwany. Oznacza to, że nawet jeśli ENA zostanie wydany za posłem PiS, to węgierski sąd może zablokować jego wykonanie, uznając np., że naruszałoby to prawa i wolności poszukiwanego, który nie może liczyć w Polsce na rzetelny proces sądowy.
Prokuratura chce ścigać Zbigniewa Ziobrę. Były minister sprawiedliwości z azylem na Węgrzech
Prokuratura uzasadniała wniosek o areszt obawą ucieczki lub ukrycia się Ziobry, a także obawą bezprawnego utrudniania postępowania. Były minister sprawiedliwości jeszcze przed uchyleniem mu immunitetu w październiku ubiegłego roku wyjechał na Węgry, skąd dotychczas nie wrócił. Został za to objęty przez władze w Budapeszcie azylem politycznym.
Informację o tym podał jego pełnomocnik mec. Bartosz Lewandowski. Doniesienia te potwierdził później sam Zbigniew Ziobro. – Zdecydowałem się skorzystać z azylu udzielonego mi przez rząd Węgier z powodu politycznych represji w Polsce – napisał polityk na portalu X. Podobną ochroną władze Węgier objęły także Patrycję Kotecką, żonę byłego szefa MS.
Ziobro zapowiada, że zostanie na Węgrzech, dopóki – jak mówi – w Polsce nie zostaną przywrócone rzeczywiste gwarancje praworządności.