Janusz P. prowadzi wraz z prezenterem i celebrytą Jakubem W. oraz Tomaszem Cz. Manufakturę Piwa Wódki i Wina, która zajmuje się produkcją i sprzedażą wysokoprocentowych alkoholi. Panowie wspomagali sprzedaż reklamując w portalach społecznościowych m.in. wódkę i whisky, choć zakazuje tego art. 13 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. W maju 2023 r. warszawski sąd skazał wszystkich trzech na grzywny. Janusz P. miał zapłacić 80 tys. zł, Jakub W. i Tomasz Cz. - po 70 tys. zł. Wyrok był nieprawomocny.
Czytaj więcej
Warszawski sąd skazał byłego posła Janusza Palikota, gwiazdora TVN Jakuba Wojewódzkiego oraz ich wspólnika Tomasza Czechowskiego za reklamowanie al...
Recydywista Janusz P.?
Po tamtym wyroku Janusz P. wydał oświadczenie, w którym stwierdził, nigdy nie doszło do złamania prawa. Zapowiadał, że swoich przekonań będzie bronił przed sądem. "Jak trzeba będzie, pójdziemy do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości" - mówił.
Teraz znów stanie przed sądem za te same czyny — informuje Polska Agencja Prasowa. W kwietniu br. prokuratura skierowała przeciwko niemu akt oskarżenia o nielegalne prowadzenie w serwisach Facebook i Instagram reklamy wódki.
– W toku dochodzenia ustalono, że reklamy były wyświetlane użytkownikom w wieku powyżej 18. roku życia lub też – w wieku od 25 do 55 lat. Zasięg reklam wahał się (w zależności od konkretnej reklamy) od 1608 do 168 708 osób – przekazał rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej prok. Szymon Banna.
O podejrzeniu popełnienia przestępstwa prokuraturę powiadomił w styczniu działacz miejski Jan Śpiewak. We wpisie na portalu X podkreślił, że od czasu postawienia Januszowi P. wcześniejszych zarzutów, ten zamieścił 33 opłacane kampanie reklamowe alkoholu w mediach społecznościowych.
Prok. Szymon Banna podkreślił, że prowadzenie promocji alkoholi innych niż piwo jest objęte bezwzględnym zakazem. Za taki czyn grozi grzywna w wysokości od 10 tys. do nawet 500 tys. zł. Nie ma znaczenia, że alkohol był reklamowany w postach w serwisie Instagram czy Facebook, a nie na specjalnie stworzonej stronie. Prokuratura nie zgadza sie z poglądem, że materiały zamieszczane w mediach społecznościowych nie były "publicznie rozpowszechniane", lecz dostępne dla zamkniętego, z góry określonego i zdefiniowanego grona osób "obserwujących" dany profil.
PAP podaje, że w Polsce z Instagrama korzysta ponad 28 proc. Polaków, a z Facebooka ok. 48 proc. Dostęp do obu serwisów jest bezpłatny i nie wymaga instalowania aplikacji ani nawet zakładania własnego konta.