Reklama

Korupcja spada, łapownictwo źle widziane

Spada liczba tych przestępstw. Zmienia się też postrzeganie społeczne łapownictwa.

Aktualizacja: 07.12.2018 07:12 Publikacja: 07.12.2018 06:30

Korupcja spada, łapownictwo źle widziane

Foto: 123RF

Działalność przestępcza w korporacjach a skuteczne prawo karne to temat debaty w redakcji „Rzeczpospolitej" z udziałem naukowców z UJ: Mikołaja Iwańskiego i Marka Bielskiego, doktorów z Katedry Prawa Karnego. Dyskusję prowadził Tomasz Pietryga, zastępca naczelnego „Rz".

Doktor nauk prawnych Iwański twierdzi, że trudno ocenić faktyczny rozmiar korupcji, bo nie wiadomo, jakimi danymi się posługiwać – policyjnymi, prokuratorskimi czy sądowymi. Są też raporty Banku Światowego o rozmiarach korupcji, ale ich metodologię krytykują kryminolodzy. Jedno jest pewne: niższy jest poziom korupcji niż sprzed 10–15 lat. Wynika to z każdych badań. Spada liczba przestępstw, zmienia się społeczna percepcja korupcji.

– W walce z tym zjawiskiem jesteśmy wyżej niż Rumunia czy Bułgaria. Zbliżamy się do krajów Europy Zachodniej. Jesteśmy np. mniej skorumpowani niż Grecja. W skali OECD to poziom średni.

Czytaj też: Walka z korupcją - z lepkich rąk nie da się wyleczyć

Doktor Bielski był ostrożniejszy.

Reklama
Reklama

– Nie jesteśmy w stanie ocenić precyzyjnie, jak to zjawisko wygląda. Istnieje bowiem zmowa milczenia, które ciężko przerwać.

Czy brakuje przepisów, które pozwoliłyby skuteczniej walczyć z korupcją? Zdaniem dr Bielskiego są regulacje, które pozwalają ją ścigać, podobnie jest w sferze gospodarczej. Mamy też specjalne przepisy o korupcji w sporcie. W praktyce się sprawdzają, gdy dający jest zainteresowany, by proceder ujawnić. Istnieje przecież tzw. klauzula niekaralności.

– Jeżeli jest tak dobrze, to gdzie leży problem – dopytywał red. Pietryga. Doktor Iwański tłumaczył, że patrzymy na zjawisko oczami karnistów. I w tej sferze wiele zrobiono. Ale przyznał, że istnieje wiele mechanizmów poza prawem karnym, które wręcz powinny działać prewencyjnie – lecz źle funkcjonują. Pojawiło się kilka projektów prawa antykorupcyjnego czy o jawności życia publicznego, ale utknęły w szufladzie.

W Polsce nie funkcjonuje np. ochrona sygnalistów, którzy alarmują o nieprawidłowościach w swojej instytucji. Czy potrzeba ich w firmach? Obaj karniści nie mają wątpliwości, że tak. Są osoby, którym niewygodnie funkcjonować w otoczeniu tych, którzy patrzą im na ręce. Tym ostatnim należy się ochrona. Nie wiadomo jednak, jak ją skonstruować. Dlatego w projekcie ustawy o jawności życia publicznego zapisano mocne gwarancje. Odbiegały one jednak od standardów zachodnich. Według tych ostatnich sygnalista informuje o nieprawidłowościach przełożonych aż do najwyższego stopnia. W polskich regulacjach przesądzono, że idzie z nimi od razu do prokuratury i dlatego uznawany jest bardziej za donosiciela – a to się w Polsce źle kojarzy. W projekcie mówiło się wręcz o przyznawanej mu nawiązce, czyli nagrodzie dla sygnalisty. To chyba zbyt daleko idąca ochrona.

Debatę współfinansowano ze środków Funduszu Sprawiedliwości, którego dysponentem jest minister sprawiedliwości.

Debata odbywała się w ramach projektu "Skuteczne prawo. Bezpieczne Państwo".

Reklama
Reklama
Nieruchomości
To może być koniec odśnieżania chodników przez właścicieli posesji. Skarga do TK
Zawody prawnicze
Komornik przemówi ludzkim głosem. „Trzeciodłużnik” przestanie straszyć
Samorząd
W kominkach można palić, ale nie wszędzie i nie we wszystkich
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama