Reklama
Reklama

Czy źle postawiony znak może podważyć oblany egzamin na prawo jazdy? Wyrok NSA

Znaki drogowe należy respektować. Niemniej żeby można tego oczekiwać od kierowcy, w tym kandydata na kierowcę, muszą być one usytuowane w taki sposób na drodze, żeby komunikat, jaki z nich płynie był dla uczestników ruchu drogowego czytelny.
Sprawa dotyczyła egzaminatora, któremu zarzucono rażące naruszenie przepisów podczas przeprowadzania

Sprawa dotyczyła egzaminatora, któremu zarzucono rażące naruszenie przepisów podczas przeprowadzania egzaminów państwowych na prawo jazdy kategorii B.

Foto: PAP/Darek Delmanowicz

Tak wynika z wtorkowych wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA) w ośmiu sporach o unieważnienie egzaminów państwowych na prawo jazdy. 

Sprawa dotyczyła egzaminatora, któremu zarzucono rażące naruszenie przepisów podczas przeprowadzania egzaminów państwowych na prawo jazdy kategorii B w Poznaniu. We wszystkich przypadkach schemat był bardzo podobny. Po wyjeździe z placu manewrowego, podczas testu praktycznego zlecał egzaminowanym skręcenie w ulicę jednojezdniową dwukierunkową i wykonanie manewru zawracania z użyciem biegu wstecznego. Szkopuł w tym, że na ulicy trwało usuwanie awarii, w związku z czym ustawiony był znak B-1 czyli zakaz ruchu w obu kierunkach. Po przejechaniu za niego egzaminator natychmiast kończył egzamin oblaniem kandydata na kierowcę. 

Czy marszałek województwa może unieważnić oblany egzamin na prawo jazdy? 

Na egzaminatora musiały posypać się skargi, bo jego wynikom postanowił przyjrzeć się marszałek województwa. Przeprowadzono doraźną kontrolę przez nadzór wewnętrzny WORD, która ujawniła, że ten konkretny egzaminator wykorzystał nieprawidłowo oznakowane zabezpieczenie robót drogowych do taśmowego przerwania egzaminu i wystawienia oceny negatywnej. Okazało się, że w taki sposób tylko w ciągu 4 dni oblał łącznie 11 egzaminowanych. Marszałek nie przeszedł nad tym do porządku dziennego i z urzędu unieważnił egzaminy. Egzaminator nie zgadzał się z taką oceną jego pracy. Podkreślał, że zakaz ruchu jest znakiem bezwzględnie obowiązującym, a do obowiązków egzaminatora nie należy analiza oznakowania, ale jego przestrzeganie. Przekonywał, że miał podstawy do natychmiastowego przerwania testu praktycznego, bo niezastosowanie się do znaku B-1 bezpośrednio zagrażało życiu i zdrowiu uczestników ruchu drogowego, w tym robotników usuwających awarię na zamkniętej z tego powodu ulicy. 

Czytaj więcej

Ważny wyrok sądu. Przerwany egzamin na prawo jazdy można podważyć

Mężczyzna nic nie wskórał. Samorządowe Kolegium Odwoławcze (SKO) przede wszystkim nie miało wątpliwości, że oznakowanie w miejscu przerwania egzaminu było nieprawidłowe, a zatem wystawienie przez egzaminatora oceny negatywnej było niezasadne. Jego skargi oddalił też Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Poznaniu. Zauważył, że w spornych przypadkach egzaminy zostały przerwane w oparciu o ówczesne brzmienie art. 52 ust. 2 ustawy o kierujących pojazdami. Przepis ten pozwala na automatyczne zakończenie części praktycznej egzaminu, czyli przed wykonaniem wszystkich określonych zadań, gdy zachowanie osoby egzaminowanej zagraża bezpośrednio życiu lub zdrowiu uczestników ruchu drogowego. Obecnie, od 3 marca regulacja ta została poszerzona o dodatkowe przesłanki w postaci: zagrożenia życia lub zdrowia samego egzaminatora i bezpośredniego wpływu na bezpieczeństwo ruchu drogowego.

Reklama
Reklama

WSA zgodził się, że w sprawach zasadnie zakresem kontroli objęta została nie tylko formalna strona egzaminu, ale również sposób jego przeprowadzenia, w tym prawidłowość oznakowania będącego podstawą jego przerwania. W opinii sądu prawidłowo uznano, że niezastosowanie się do znaku zakazu ruchu w obu kierunkach przez egzaminowanych nie zagrażało bezpośrednio życiu i zdrowiu uczestników ruchu drogowego. Jak zauważył WSA, skarżący jako osoba z wieloletnią praktyką egzaminatora, powinien mieć świadomość, że ustawienie spornego znaku może wywoływać wątpliwości co do jego obowiązywania i prawidłowości posadowienia. Zwłaszcza, że za pomocą barierek został wydzielony wyłącznie fragment drogi, przy faktycznym zachowaniu ruchu na ulicy.

Czy praktyczny egzamin na prawo jazdy można przerwać w każdej chwili?

Ostatecznie racji egzaminatorowi nie przyznał też NSA. A jedną z istotnych okoliczności okazało się to, jak wyglądała droga, na której przeprowadzane były testy z jazdy. Sąd zauważył, że zapora była na niej ustawiona po lewej stronie, nie prostopadle do osi drogi, ale ukośnie. Ponadto znak B-1 umieszczony był pod nią na dole jezdni, a ona sama była skierowana ukośnie w dół. Dodatkowo na drodze – pomimo zakazu – jakiś ruch się odbywał. Kwestia widoczności znaku była zatem dosyć problematyczna. NSA nie kwestionował co prawda, że wszyscy egzaminowani nie zastosowali się do znaku. Niemniej podkreślił, że do przerwania egzaminu na podstawie spornej regulacji konieczne jest, aby zachowanie osoby zdającej zagrażało bezpośrednio życiu i zdrowiu uczestników ruchu drogowego. Tymczasem tu taka sytuacja nie miała miejsca. Zasadniczo w żadnym przypadku, w momencie, w którym dochodziło do przerwania egzaminu, w pobliżu nie było pieszych, innych aut czy robotników drogowych. Nie jest więc tak, że naruszenie przez zdających egzamin zakazu B-1 wiązało się z bezpośrednim zagrożeniem życia i zdrowia innych uczestników ruchu drogowego. 

Czytaj więcej

Ten wyrok ucieszy osoby, które oblały egzamin na prawo jazdy

NSA nie miał wątpliwości, że znaki drogowe należy respektować, a w spornych sprawach egzaminowani znaku B-1 nie respektowali. Jednak znaczenie ma też kwestia samego usytuowania zakazu i wątpliwego oznaczenia drogi. Jak tłumaczyła sędzia NSA Joanna Kabat-Rembelska, znaki muszą być usytuowane na drodze w taki sposób, aby komunikat, jaki przy ich pomocy jest przekazywany, był dla uczestników ruchu drogowego czytelny. Wyroki są prawomocne.

Sygnatura akt: II GSK 508-513/23, II GSK 693/23 i II GSK 779/23.

Sądy i trybunały
Nowi sędziowie w TK. Uchybienia procedury bez wpływu na odebranie ślubowania?
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Prawo w Polsce
Zwycięstwo par jednopłciowych w NSA. Co czeka polskie urzędy?
Prawo w Polsce
Nowe zasady użytkowania kominków. W których regionach obowiązują ograniczenia?
Spadki i darowizny
Sprzedał mieszkanie zmarłej i musi się z tego rozliczyć
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama