Tak wynika z wtorkowych wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA) w ośmiu sporach o unieważnienie egzaminów państwowych na prawo jazdy.
Sprawa dotyczyła egzaminatora, któremu zarzucono rażące naruszenie przepisów podczas przeprowadzania egzaminów państwowych na prawo jazdy kategorii B w Poznaniu. We wszystkich przypadkach schemat był bardzo podobny. Po wyjeździe z placu manewrowego, podczas testu praktycznego zlecał egzaminowanym skręcenie w ulicę jednojezdniową dwukierunkową i wykonanie manewru zawracania z użyciem biegu wstecznego. Szkopuł w tym, że na ulicy trwało usuwanie awarii, w związku z czym ustawiony był znak B-1 czyli zakaz ruchu w obu kierunkach. Po przejechaniu za niego egzaminator natychmiast kończył egzamin oblaniem kandydata na kierowcę.
Czy marszałek województwa może unieważnić oblany egzamin na prawo jazdy?
Na egzaminatora musiały posypać się skargi, bo jego wynikom postanowił przyjrzeć się marszałek województwa. Przeprowadzono doraźną kontrolę przez nadzór wewnętrzny WORD, która ujawniła, że ten konkretny egzaminator wykorzystał nieprawidłowo oznakowane zabezpieczenie robót drogowych do taśmowego przerwania egzaminu i wystawienia oceny negatywnej. Okazało się, że w taki sposób tylko w ciągu 4 dni oblał łącznie 11 egzaminowanych. Marszałek nie przeszedł nad tym do porządku dziennego i z urzędu unieważnił egzaminy. Egzaminator nie zgadzał się z taką oceną jego pracy. Podkreślał, że zakaz ruchu jest znakiem bezwzględnie obowiązującym, a do obowiązków egzaminatora nie należy analiza oznakowania, ale jego przestrzeganie. Przekonywał, że miał podstawy do natychmiastowego przerwania testu praktycznego, bo niezastosowanie się do znaku B-1 bezpośrednio zagrażało życiu i zdrowiu uczestników ruchu drogowego, w tym robotników usuwających awarię na zamkniętej z tego powodu ulicy.
Czytaj więcej
Oblany praktyczny egzamin na prawo jazdy, który został w trakcie przerwany przez egzaminatora, można skutecznie unieważnić, jeśli zachowanie zdając...
Mężczyzna nic nie wskórał. Samorządowe Kolegium Odwoławcze (SKO) przede wszystkim nie miało wątpliwości, że oznakowanie w miejscu przerwania egzaminu było nieprawidłowe, a zatem wystawienie przez egzaminatora oceny negatywnej było niezasadne. Jego skargi oddalił też Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Poznaniu. Zauważył, że w spornych przypadkach egzaminy zostały przerwane w oparciu o ówczesne brzmienie art. 52 ust. 2 ustawy o kierujących pojazdami. Przepis ten pozwala na automatyczne zakończenie części praktycznej egzaminu, czyli przed wykonaniem wszystkich określonych zadań, gdy zachowanie osoby egzaminowanej zagraża bezpośrednio życiu lub zdrowiu uczestników ruchu drogowego. Obecnie, od 3 marca regulacja ta została poszerzona o dodatkowe przesłanki w postaci: zagrożenia życia lub zdrowia samego egzaminatora i bezpośredniego wpływu na bezpieczeństwo ruchu drogowego.